Jacek Zieliński: Jest optymizm, ale nie rozpływamy się w zachwycie!
27.09.2012
- Mamy bardzo ciężki tydzień, bo w ciągu sześciu dni musimy rozegrać trzy mecze. Nikt jednak nie narzeka, bo jak są wyniki, to i humory wszystkim dopisują. Podstawy do optymizmu są duże, ale oczywiście nie zamierzamy się rozpływać się w zachwytach, bo ligowa karuzela kręci się bardzo szybko. Przed nami kolejne wyzwania, jutro w Bielsku-Białej czeka nas bardzo trudne spotkanie.
- Podbeskidzie w tym sezonie nie prezentuje najciekawszej piłki. Gra przeciętnie, nie ma wielu klasowych piłkarzy w składzie. Dziennikarze sugerują, że bielscy działacze przespali letnie okienko transferowe.
- Nie mnie oceniać transfery Podbeskidzia. Nie zgodzę się jednak z opinią, że bielszczanie prezentują się bezbarwnie. Ja tak nie uważam. Moim zdaniem to bardzo groźny i niebezpieczny rywal. Przekonały się o tym w tym sezonie zespoły należące do ligowej czołówki, jak chociażby Wisła Kraków czy Śląsk Wrocław, które w Bielsku-Białej straciły punkty.
- „Górale” jednak nie potrafią zainkasować kompletu punktów od pół roku. Co pan na to?
- Każda serie musi się kiedyś skończyć. Dlatego ja spokojnie podchodzę do tych statystyk, którymi lubią się posługiwać dziennikarze. I powtórzę z uporem – czeka nas walka przez 90 minut o każdy centymetr boiska. Zapomnijmy, że gospodarze dadzą nam coś za darmo.
- W pucharowym meczu z Koroną Kielce znakomicie zaprezentowali się Jakub Smektała i Pavel Szultes. Czy mogą oni wskoczyć do składu? Mogą wygryźć z jedenastki Marka Zieńczuka, Macieja Jankowskiego?
- „Zieniu”, „Jankes”... każdego zawodnika można posadzić na ławce rezerwowych. Ja się cieszę, że jest rywalizacja w drużynie, gdy jeden goni drugiego. Każdy trener życzy sobie takiej komfortowej sytuacji, ja nie boję się dylematów przy ustalaniu składu. Jutro rano mamy ostatni rozruch, po nim zadecydujemy ostatecznie, kto wystąpi przeciwko Podbeskidziu.
- W ostatnim meczu zagraliście systemem 4-2-3-1 i 4-3-3. To oznacza odejście od ustawienia klasycznego od dawna dla Ruchu z czterema pomocnikami i dwójką napastników?
- Każdy system, który prowadzi do zwycięstw, jest najlepszy. We wtorek chcieliśmy spróbować czegoś innego, odejść od znanego schematu, bo trzeba umieć płynnie przechodzić w trakcie meczu z jednego systemu do drugiego. Taktykę jednak zwykle dopasowuje się pod wykonawców. Tak więc w zależności od piłkarzy, na których postawię w Bielsku-Białej, będziemy ustawiali naszą grę z Podbeskidziem.
- Podbeskidzie w tym sezonie nie prezentuje najciekawszej piłki. Gra przeciętnie, nie ma wielu klasowych piłkarzy w składzie. Dziennikarze sugerują, że bielscy działacze przespali letnie okienko transferowe.
- Nie mnie oceniać transfery Podbeskidzia. Nie zgodzę się jednak z opinią, że bielszczanie prezentują się bezbarwnie. Ja tak nie uważam. Moim zdaniem to bardzo groźny i niebezpieczny rywal. Przekonały się o tym w tym sezonie zespoły należące do ligowej czołówki, jak chociażby Wisła Kraków czy Śląsk Wrocław, które w Bielsku-Białej straciły punkty.
- „Górale” jednak nie potrafią zainkasować kompletu punktów od pół roku. Co pan na to?
- Każda serie musi się kiedyś skończyć. Dlatego ja spokojnie podchodzę do tych statystyk, którymi lubią się posługiwać dziennikarze. I powtórzę z uporem – czeka nas walka przez 90 minut o każdy centymetr boiska. Zapomnijmy, że gospodarze dadzą nam coś za darmo.
- W pucharowym meczu z Koroną Kielce znakomicie zaprezentowali się Jakub Smektała i Pavel Szultes. Czy mogą oni wskoczyć do składu? Mogą wygryźć z jedenastki Marka Zieńczuka, Macieja Jankowskiego?
- „Zieniu”, „Jankes”... każdego zawodnika można posadzić na ławce rezerwowych. Ja się cieszę, że jest rywalizacja w drużynie, gdy jeden goni drugiego. Każdy trener życzy sobie takiej komfortowej sytuacji, ja nie boję się dylematów przy ustalaniu składu. Jutro rano mamy ostatni rozruch, po nim zadecydujemy ostatecznie, kto wystąpi przeciwko Podbeskidziu.
- W ostatnim meczu zagraliście systemem 4-2-3-1 i 4-3-3. To oznacza odejście od ustawienia klasycznego od dawna dla Ruchu z czterema pomocnikami i dwójką napastników?
- Każdy system, który prowadzi do zwycięstw, jest najlepszy. We wtorek chcieliśmy spróbować czegoś innego, odejść od znanego schematu, bo trzeba umieć płynnie przechodzić w trakcie meczu z jednego systemu do drugiego. Taktykę jednak zwykle dopasowuje się pod wykonawców. Tak więc w zależności od piłkarzy, na których postawię w Bielsku-Białej, będziemy ustawiali naszą grę z Podbeskidziem.
Polecane
Ekstraklasa