Jacek Trzeciak: Swojej furtki w Polonii Bytom jeszcze nie zamknąłem (wywiad)
31.10.2013
Co słychać u Jacka Trzeciaka?
Jacek Trzeciak: Spędzam więcej czasu z rodziną. Poza tym, nic ciekawego.
Zapytam inaczej – jak wygląda Pana życie po rozstaniu z klubem, w którym był Pan przez prawie 10 lat?
- Nie potrafię przyzwyczaić się do sytuacji, że nie jestem z Polonią związany. Ciężko się przestawić, bo to spory kawał mojego życia. Polonia jest klubem specyficznym, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Ja Polonię z jej całym bytomskim klimatem pokochałem i ciężko się z nią rozstać.
Tuż po zwolnieniu można było usłyszeć stwierdzenia, że klub nie ma zamiaru rozstawać się z Panem, oferując inne stanowisko.
- Wolałbym zostawić dla siebie rozmowy z działaczami i przemyślenia na ten temat.
Kibice nie wyobrażają sobie klubu bez Pana…
- Ja też sobie nie wyobrażam takiego scenariusza i co więcej, czuję, że kiedyś do Polonii wrócę. Póki co skupiam się jednak na tym, by finalnie rozwiązać swój kontrakt i wrócić w rodzinne strony.
Jakie ma Pan zawodowe plany na najbliższy czas?
- Ciągle jestem związany z piłką. Byłem ostatnio na meczu Ruchu Chorzów, wcześniej oglądałem Piasta Gliwice. Chcę nadal kształcić się w kierunku trenerskim, który już przecież czynnie rozpocząłem. Ponadto jestem w stałym kontakcie z moimi mentorami, osobami, które zawsze posłużą dobrą radą i wskazówką, jeżeli mam jakiekolwiek wątpliwości.
Ma Pan na myśli Jana Urbana?
- To jest moja tajemnica i obiecałem im, że nie będę zdradzał nazwisk. Są to dwie osoby, którym wiele zawdzięczam.
Jak oceniłby Pan z perspektywy czasu swoją pracę dla Polonii w charakterze pierwszego
szkoleniowca?
- Miło jest tworzyć coś od początku, rozpoczynać zalążek i ukierunkowywać go w konkretnym celu. Gdy robiłem sobie ostatnio analizę, przez Polonię przy mnie przewinęło się 53 zawodników. Ci, którzy zostali i tworzą obecny szkielet zespołu, to zawodnicy wyciągnięci przez nas z niższych lig, charakterni, którzy chcą się uczyć i piąć po szczeblach w swojej karierze piłkarskiej.
Jasne, mamy również nazwiska takie jak chociażby Dawid Jarka. Proszę jednak zauważyć, że tak naprawdę Dawid odżył w Bytomiu, znalazł swoją formę i znów może zaznać radość ze strzelanych goli. To praca całego sztabu ludzi, nie tylko mnie, to także m.in. mój asystent Tomek Włoka, trener bramkarzy Grzegorz Kurdziel czy dyrektor sportowy, Tomasz Kupijaj. Dziś każde zwycięstwo Polonii, to dla mnie bardzo dobra
wiadomość.
Czy jest coś, czego Pan dziś żałuje?
- Na pewno coś by się znalazło. Nikt nie jest nieomylny i każdy kiedyś podejmuje błędne decyzje. Męczy mnie fakt, że założenia na spotkanie wyjazdowe z Górnikiem Wałbrzych odrobinę wytrąciły chłopakom radość z gry w piłkę. Nie wyglądał ten mecz tak jak powinien. Poza tym analizuję sobie ostatni czas, nie twierdzę, że nie popełniłem błędów i szukam, co ja mogłem zrobić źle.
Mimo tego chwilowego załamania w meczu z Zagłębiem, Polonia wygrała dwa razy z rzędu i znów doskoczyła do czołówki.
- Nie śledziłem gry chłopaków, natomiast znam wyniki bo sprawdziłem je sobie na bieżąco. Cieszy mnie to niezwykle bo Polonia nie zasługuje na to, by być w II lidze.
Polonia powinna spoglądać w kierunku pierwszej ligi już w tym sezonie?
- Jak najbardziej tak. Przy ustabilizowaniu pewnych spraw a także przy dobrej formie sportowej ta drużyna będzie należała do czołówki tej ligi i zasługuje na grę na wyższym szczeblu.
Cały czas słyszymy o awansie na zaplecze T-Mobile Ekstraklasy, tymczasem wczoraj zespół nie wyszedł na trening a w Polskę znów poszła wiadomość, że klub zalega z wypłatami.
Nie chciałbym tutaj odnosić się do tego co było w prasie. Sam wielokrotnie prowadziłem z podopiecznymi rozmowy w szatni, by skupić się na treningu i na tym co czeka nas na boisku. Jasne, mógłbym wziąć teczkę, przyjść, zrobić zajęcia, analizę rywala, odprawę i wrócić do domu. W Bytomiu jest inaczej. Siła tkwi w charakterze i psychice. Nie mogłem nigdy chłopakom niczego narzucić ale to profesjonaliści, którzy chcieli rozmawiać i współpracować.
Gdyby miał Pan wyłonić faworyta do awansu ze stawki II ligi zachodniej, kogo by Pan wskazał?
- Nie ma faworyta w piłce nożnej. Popatrzmy na zespół Chrobrego. Wygrywali przecież z każdym, prawda? Do czasu. Złapali zadyszkę, mimo że ostatnio roznieśli Zdzieszowice, reszta zdążyła ich dogonić. Poza tym jest kilka klubów grających niezwykle równo. Dobrą piłkę prezentuje Raków Częstochowa, w podobnej dyspozycji jest Rozwój…
A wskazanie na Wartę Poznań?
- To moim zdaniem najbardziej doświadczony zespół w tej lidze o czym dobitnie się przekonaliśmy. Nie byliśmy wcale gorsi w spotkaniu z nimi (Polonia przegrała 1-2 przyp. red.), lecz oni stwarzając sobie trzy sytuacje w meczu, za każdym razem dochodzili do stuprocentowych okazji a to cechuje niezwykle mocne i ograne ekipy. Możemy tutaj analizować kto ma jakie szanse – wierzę jednak głęboko, że Polonia będzie liczyła się w walce o awans. Życzę im tego, bo nigdy nie pozwolę powiedzieć złego słowa na ten klub.
Cofnę się jeszcze do zdania: "Czuję, że kiedyś tutaj wrócę" – co przez to sympatycy Polonii mogą rozumieć?
- Nie jestem w stanie określić tego czasowo, ale ja swojej furtki w tym klubie jeszcze nie zamknąłem. To się po prostu czuje.
Jacek Trzeciak: Spędzam więcej czasu z rodziną. Poza tym, nic ciekawego.
Zapytam inaczej – jak wygląda Pana życie po rozstaniu z klubem, w którym był Pan przez prawie 10 lat?
- Nie potrafię przyzwyczaić się do sytuacji, że nie jestem z Polonią związany. Ciężko się przestawić, bo to spory kawał mojego życia. Polonia jest klubem specyficznym, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Ja Polonię z jej całym bytomskim klimatem pokochałem i ciężko się z nią rozstać.
Tuż po zwolnieniu można było usłyszeć stwierdzenia, że klub nie ma zamiaru rozstawać się z Panem, oferując inne stanowisko.
- Wolałbym zostawić dla siebie rozmowy z działaczami i przemyślenia na ten temat.
Kibice nie wyobrażają sobie klubu bez Pana…
- Ja też sobie nie wyobrażam takiego scenariusza i co więcej, czuję, że kiedyś do Polonii wrócę. Póki co skupiam się jednak na tym, by finalnie rozwiązać swój kontrakt i wrócić w rodzinne strony.
Jakie ma Pan zawodowe plany na najbliższy czas?
- Ciągle jestem związany z piłką. Byłem ostatnio na meczu Ruchu Chorzów, wcześniej oglądałem Piasta Gliwice. Chcę nadal kształcić się w kierunku trenerskim, który już przecież czynnie rozpocząłem. Ponadto jestem w stałym kontakcie z moimi mentorami, osobami, które zawsze posłużą dobrą radą i wskazówką, jeżeli mam jakiekolwiek wątpliwości.
Ma Pan na myśli Jana Urbana?
- To jest moja tajemnica i obiecałem im, że nie będę zdradzał nazwisk. Są to dwie osoby, którym wiele zawdzięczam.
Jak oceniłby Pan z perspektywy czasu swoją pracę dla Polonii w charakterze pierwszego
szkoleniowca?
- Miło jest tworzyć coś od początku, rozpoczynać zalążek i ukierunkowywać go w konkretnym celu. Gdy robiłem sobie ostatnio analizę, przez Polonię przy mnie przewinęło się 53 zawodników. Ci, którzy zostali i tworzą obecny szkielet zespołu, to zawodnicy wyciągnięci przez nas z niższych lig, charakterni, którzy chcą się uczyć i piąć po szczeblach w swojej karierze piłkarskiej.
Jasne, mamy również nazwiska takie jak chociażby Dawid Jarka. Proszę jednak zauważyć, że tak naprawdę Dawid odżył w Bytomiu, znalazł swoją formę i znów może zaznać radość ze strzelanych goli. To praca całego sztabu ludzi, nie tylko mnie, to także m.in. mój asystent Tomek Włoka, trener bramkarzy Grzegorz Kurdziel czy dyrektor sportowy, Tomasz Kupijaj. Dziś każde zwycięstwo Polonii, to dla mnie bardzo dobra
wiadomość.
Czy jest coś, czego Pan dziś żałuje?
- Na pewno coś by się znalazło. Nikt nie jest nieomylny i każdy kiedyś podejmuje błędne decyzje. Męczy mnie fakt, że założenia na spotkanie wyjazdowe z Górnikiem Wałbrzych odrobinę wytrąciły chłopakom radość z gry w piłkę. Nie wyglądał ten mecz tak jak powinien. Poza tym analizuję sobie ostatni czas, nie twierdzę, że nie popełniłem błędów i szukam, co ja mogłem zrobić źle.
Mimo tego chwilowego załamania w meczu z Zagłębiem, Polonia wygrała dwa razy z rzędu i znów doskoczyła do czołówki.
- Nie śledziłem gry chłopaków, natomiast znam wyniki bo sprawdziłem je sobie na bieżąco. Cieszy mnie to niezwykle bo Polonia nie zasługuje na to, by być w II lidze.
Polonia powinna spoglądać w kierunku pierwszej ligi już w tym sezonie?
- Jak najbardziej tak. Przy ustabilizowaniu pewnych spraw a także przy dobrej formie sportowej ta drużyna będzie należała do czołówki tej ligi i zasługuje na grę na wyższym szczeblu.
Cały czas słyszymy o awansie na zaplecze T-Mobile Ekstraklasy, tymczasem wczoraj zespół nie wyszedł na trening a w Polskę znów poszła wiadomość, że klub zalega z wypłatami.
Nie chciałbym tutaj odnosić się do tego co było w prasie. Sam wielokrotnie prowadziłem z podopiecznymi rozmowy w szatni, by skupić się na treningu i na tym co czeka nas na boisku. Jasne, mógłbym wziąć teczkę, przyjść, zrobić zajęcia, analizę rywala, odprawę i wrócić do domu. W Bytomiu jest inaczej. Siła tkwi w charakterze i psychice. Nie mogłem nigdy chłopakom niczego narzucić ale to profesjonaliści, którzy chcieli rozmawiać i współpracować.
Gdyby miał Pan wyłonić faworyta do awansu ze stawki II ligi zachodniej, kogo by Pan wskazał?
- Nie ma faworyta w piłce nożnej. Popatrzmy na zespół Chrobrego. Wygrywali przecież z każdym, prawda? Do czasu. Złapali zadyszkę, mimo że ostatnio roznieśli Zdzieszowice, reszta zdążyła ich dogonić. Poza tym jest kilka klubów grających niezwykle równo. Dobrą piłkę prezentuje Raków Częstochowa, w podobnej dyspozycji jest Rozwój…
A wskazanie na Wartę Poznań?
- To moim zdaniem najbardziej doświadczony zespół w tej lidze o czym dobitnie się przekonaliśmy. Nie byliśmy wcale gorsi w spotkaniu z nimi (Polonia przegrała 1-2 przyp. red.), lecz oni stwarzając sobie trzy sytuacje w meczu, za każdym razem dochodzili do stuprocentowych okazji a to cechuje niezwykle mocne i ograne ekipy. Możemy tutaj analizować kto ma jakie szanse – wierzę jednak głęboko, że Polonia będzie liczyła się w walce o awans. Życzę im tego, bo nigdy nie pozwolę powiedzieć złego słowa na ten klub.
Cofnę się jeszcze do zdania: "Czuję, że kiedyś tutaj wrócę" – co przez to sympatycy Polonii mogą rozumieć?
- Nie jestem w stanie określić tego czasowo, ale ja swojej furtki w tym klubie jeszcze nie zamknąłem. To się po prostu czuje.
Polecane
II liga