Jacek Trzeciak: Skromnie stoję z boku i jestem daleko w tyle za nimi

12.10.2010
W sobotę oficjalnie zakończył karierę. Symbolicznym momentem benefisu Jacka Trzeciaka była zmiana, podczas której tatę zmienił syn - Mateusz. Na ten pomysł wpadła żona ulubieńca kibiców Polonii.
- Czasami miewa dobre pomysły - śmieje się Trzeciak. Kibice śpiewali, że nie ma Polonii bez Jacka. On sam za ikonę klubu się jednak nie uważa. - Tak można mówić o Trampiszu, Winklerze, Grzegorczyku, Liberdzie czy Szymkowiaku. Ja skromnie stoję z boku i jestem daleko w tyle za nimi - podkreśla.

Najważniejszy mecz Trzeciaka w barwach zespołu z Bytomia? - Nigdy nie zapomnę spotkania barażowego Polonii ze Szczakowianką o grę w drugiej lidze w 2005 roku (obecna pierwsza - red.). Będę o nim opowiadał nawet wnukom. Tego nawet Alfred Hitchcock by nie wymyślił! Przemysław Węgier strzelił gola w 91. minucie i wtedy Szczakowianka była górą. Damian Gacki zdołał jednak strzelić chyba w czwartej minucie doliczonego czasu i awansowaliśmy! Uwielbiam takie mecze, gdzie ze stanu przygnębienia, przechodzi się do euforii - przyznaje.
źródło: SportSlaski.pl / Dziennik Zachodni

Przeczytaj również