Iwański na jakiego Chorzów czekał
04.12.2015
Iwański przychodził to Ruchu, by zastąpić Filipa Starzyńskiego, który przeniósł się do belgijskiego KSC Lokeren. Miał grać na pozycji nr 10 tuż za napastnikiem i tam też zagrał w pierwszym meczu sezonu z Górnikiem Łęczna, jednak nie był dobrze przygotowany do sezonu i ligowy debiut w barwach "niebieskich" zupełnie mu nie wyszedł. Trener Fornalik zdjął go z boiska już po pierwszej połowie, wprowadzając w jego miejsce Patryka Lipskiego, który wykorzystał szansę i od tego momentu miał miejsce w pierwszym składzie. Rafał Grodzicki w rozmowie z naszym portalem mówił, że Iwański to "mega wzmocnienie", a tymczasem były reprezentant polski w kolejnych meczach pojawiał się na końcówki lub nie grał wcale. Wśród kibiców pojawiały się opinie, że niepotrzebnie sprowadzono Maćka i zimą trzeba się go pozbyć.
Doświadczony pomocnik nie przejmował się tym i ciężko pracował nad odbudowaniem formy, ta przyszła akurat w momencie, gdy kontuzji doznał Maciej Urbańczyk i Iwański wskoczył do pierwszej jedenastki. Razem z Łukaszem Surmą tworzą najbardziej doświadczony duet pomocników w lidze, a może nawet w Europie (razem mają na koncie 775 występów w Ekstraklasie). Przed tym duetem gra młody Lipski, który od starszej dwójki wiele może się nauczyć, a i współpraca w tym "trójkącie" wygląda coraz lepiej. Czasem to "Lipa" zostaje z tyłu, a Iwański wchodzi w pole karne, by zaskoczyć obronę rywali. Tak było w meczu z Koroną, gdy były zawodnik m.in. Legii Warszawa i Zagłębia Lubin strzelił swojego pierwszego gola w barwach Ruchu. Sam piłkarz przyznaje, że ma w sobie jeszcze spore rezerwy i może grać lepiej. - Nie zawsze czuję w głowie, że jestem już mocny fizycznie, ale zdecydowanie łatwiej mi się biega, może śmiesznie to brzmi, ale tak jest. Mogę biegać więcej i szybciej, nie zastanawiam się, nie kalkuluję, że może mi braknąć siły - mówi w wywiadzie na oficjalnej stronie Ruchu.
Dziś kibice w zupełnie innym tonie wypowiadają się o 34-letnim pomocniku. Wielu domaga się by już dziś zaproponować mu nowy kontrakt i zatrzymać go w klubie na kolejny sezon. Ruch ma w tej chwili Iwańskiego, na jakiego czekał. Teraz wiemy, że Rafał Grodzicki miał rację mówiąc o Iwańskim "mega wzmocnienie", a wiosną, po solidnie przepracowanym okresie przygotowawczym, może być jeszcze lepiej.
Doświadczony pomocnik nie przejmował się tym i ciężko pracował nad odbudowaniem formy, ta przyszła akurat w momencie, gdy kontuzji doznał Maciej Urbańczyk i Iwański wskoczył do pierwszej jedenastki. Razem z Łukaszem Surmą tworzą najbardziej doświadczony duet pomocników w lidze, a może nawet w Europie (razem mają na koncie 775 występów w Ekstraklasie). Przed tym duetem gra młody Lipski, który od starszej dwójki wiele może się nauczyć, a i współpraca w tym "trójkącie" wygląda coraz lepiej. Czasem to "Lipa" zostaje z tyłu, a Iwański wchodzi w pole karne, by zaskoczyć obronę rywali. Tak było w meczu z Koroną, gdy były zawodnik m.in. Legii Warszawa i Zagłębia Lubin strzelił swojego pierwszego gola w barwach Ruchu. Sam piłkarz przyznaje, że ma w sobie jeszcze spore rezerwy i może grać lepiej. - Nie zawsze czuję w głowie, że jestem już mocny fizycznie, ale zdecydowanie łatwiej mi się biega, może śmiesznie to brzmi, ale tak jest. Mogę biegać więcej i szybciej, nie zastanawiam się, nie kalkuluję, że może mi braknąć siły - mówi w wywiadzie na oficjalnej stronie Ruchu.
Dziś kibice w zupełnie innym tonie wypowiadają się o 34-letnim pomocniku. Wielu domaga się by już dziś zaproponować mu nowy kontrakt i zatrzymać go w klubie na kolejny sezon. Ruch ma w tej chwili Iwańskiego, na jakiego czekał. Teraz wiemy, że Rafał Grodzicki miał rację mówiąc o Iwańskim "mega wzmocnienie", a wiosną, po solidnie przepracowanym okresie przygotowawczym, może być jeszcze lepiej.
Polecane
Ekstraklasa