"Inne drużyny też są w kryzysie i trenerzy dostają szanse, żeby z niego wyjść"
07.10.2014
Jan Kocian na stanowisku trenera Ruchu przebywał od 18 września poprzedniego roku. Po Wielkich Derbach Śląska jego przygoda z chorzowskim zespołem dobiegła końca. Dzisiaj Słowak spotka się jeszcze z drużyną, pożegna i podziękuje za współpracę.
Tuż po przegranym meczu, Kocian nie spodziewał się, że zostanie zwolniony. - Porażka w derbach bolała, ale przed meczem z Górnikiem rozmawialiśmy z działaczami i wydawało się, że współpraca będzie nadal kontynuowana. Gdy zostałem jednak zaproszony do klubu w dzień, w którym miałem mieć wolne, spodziewałem się, że to będzie mój koniec - przyznaje trener.
Słowak żałuje, że nie dostał szansy, by wyciągnąć zespół z dołka, w którym się znajduje. Tak, jak to zrobił właśnie zaraz po przyjściu do Chorzowa. - Uważam, że z każdego kryzysu jest wyjście, a teraz mielibyśmy dwa tygodnie na popracowanie z drużyną. Zarząd zadecydował jednak inaczej i muszę to zaakceptować. Rozeszliśmy się w normalnej, przyjacielskiej atmosferze, życie toczy się dalej. Ruch to jest klub z tradycjami i nie jest przywiązany do osób. Ruch będzie więc żyć i bez Kociana.
- Inne drużyny też są w kryzysie i trenerzy otrzymują szanse, żeby z niego wyjść. Myślę, że ta decyzja zapadła zbyt szybko. Teraz jednak to jest tylko gdybanie i to już historia. Ja w pierwszej kolejności szukam błędów u siebie, zastanawiam się, czy coś zrobiłem źle. Nie posiadam jednak odpowiedzi na pytanie, co się stało z drużyną. Czas pokaże, co było nie tak - komentuje Kocian.
Tuż po przegranym meczu, Kocian nie spodziewał się, że zostanie zwolniony. - Porażka w derbach bolała, ale przed meczem z Górnikiem rozmawialiśmy z działaczami i wydawało się, że współpraca będzie nadal kontynuowana. Gdy zostałem jednak zaproszony do klubu w dzień, w którym miałem mieć wolne, spodziewałem się, że to będzie mój koniec - przyznaje trener.
Słowak żałuje, że nie dostał szansy, by wyciągnąć zespół z dołka, w którym się znajduje. Tak, jak to zrobił właśnie zaraz po przyjściu do Chorzowa. - Uważam, że z każdego kryzysu jest wyjście, a teraz mielibyśmy dwa tygodnie na popracowanie z drużyną. Zarząd zadecydował jednak inaczej i muszę to zaakceptować. Rozeszliśmy się w normalnej, przyjacielskiej atmosferze, życie toczy się dalej. Ruch to jest klub z tradycjami i nie jest przywiązany do osób. Ruch będzie więc żyć i bez Kociana.
- Inne drużyny też są w kryzysie i trenerzy otrzymują szanse, żeby z niego wyjść. Myślę, że ta decyzja zapadła zbyt szybko. Teraz jednak to jest tylko gdybanie i to już historia. Ja w pierwszej kolejności szukam błędów u siebie, zastanawiam się, czy coś zrobiłem źle. Nie posiadam jednak odpowiedzi na pytanie, co się stało z drużyną. Czas pokaże, co było nie tak - komentuje Kocian.
Polecane
Ekstraklasa