Igor Lewczuk: Nie lubiliśmy przyjeżdżać do Chorzowa

07.12.2012
Występujący obecnie w Ruchu Chorzów, Igor Lewczuk ma za sobą ponad dwa sezony gry w Jagiellonii Białystok. Dzisiaj będzie miał okazję zmierzyć się z byłymi kolegami z drużyny.
Z przyjazdów na stadion Ruchu Lewczuk ma... nie najlepsze wspomnienia. - Szczerze muszę powiedzieć, że nie lubiliśmy przyjeżdżać do Chorzowa. W szatni mówiliśmy - znów ten stary stadion, te szatnie... W dodatku bardzo trudny teren, bo "Niebiescy" zawsze zasuwali, walczyli i trzeba się było strasznie napocić oraz naharować, by coś wywieźć z Cichej - wspomina obrońca, który w pamięci ma m.in. lanie, jakie chorzowianie sprawili białostoczanom trzy lata temu, wygrywając 5-2.

Dzisiaj jednak na taki wynik się nie zanosi. Jagiellonia nie przegrała siedmiu ostatnich spotkań, co więcej, w tym sezonie ani razu nie przegrała na wyjeździe! - Nie pompujmy tego balonu, bo gdyby "Jaga" była tak silna, to byłaby w czubie tabeli - uspokaja Lewczuk. - Z drugiej strony, to rzeczywiście solidny zespół z wieloma bardzo dobrymi piłkarzami. Powinni być wyżej, patrząc chociażby przez pryzmat ich wyjazdowych dokonań - dodaje.

Kibice Ruchu nie mogą zacząć świętować nawet wtedy, gdy ich drużyna prowadziłaby różnicą kilku bramek. Powód? Jagiellonia to spec od odrabiania strat. - To drużyna, która ma charakter i walczy do końca. Inni by się poddali, przegrywając  0-3 ze Śląskiem Wrocław, a oni walczyli i "wyciągnęli" na 3-3. Sytuacja powtórzyła się w minionej kolejce z Bełchatowem - od 0-2 do 2-2. Nie każdy daje radę - z uznaniem mówi Lewczuk.

Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok
piątek, 18:00
sędzia: Jarosław Rynkiewicz (Zielona Góra)
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również