I bez Niedzielana potrafią!

12.12.2009
Znów się rozchorował. Andrzej Niedzielan opuścił trzeci wyjazdowy mecz Ruchu Chorzów z powodu przeziębienia. Dwa pierwsze "Niebiescy" przegrali, ale z Piastem przełamali się.
Mało życzliwi zarzucali już nawet "Wtorkowi" zbytnią chorowitość. - Tak, jasne, pół świata jest chore na grypę, tylko ja nie mogę. Bo jak ja choruję, to na pewno ze strachu. Całą noc stałem na mrozie w samej koszulce, żeby tylko mnie coś złapało - piłkarz wykpił ich na swoim blogu na stronie weszlo.com.

Jego koledzy zrobili zaś swoje w meczu z Piastem. - Zaprzeczyliśmy głosom, że jeśli nie gra Andrzej lub Artur Sobiech, to nie potrafimy wygrywać - cieszył się Krzysztof Nykiel, który zdradził, że decyzja o wystawieniu jedenastki bez "Wtorka" zapadła w czwartek. Satysfakcji nie krył również Wojciech Grzyb, autor cudownej asysty przy bramce Sobiecha. - Złamaliśmy stereotyp i pokazaliśmy, że mamy inne atuty w ofensywie. Artur strzelił siódmego gola, czyli zrównał się z wynikiem Andrzeja. Nie ulega kwestii, że są oni naszymi najskuteczniejszymi ogniwami - mówił.

Kibice Ruchu jeszcze w piątek rano zastanawiali się, czy mecz z Piastem będzie ostatnim Niedzielana w niebieskiej koszulce. Nie jest tajemnicą, że 30-letnim napastnikiem poważnie zainteresowane są Cracovia i Zagłębie Lubin, a jego klauzula odstępnego nie jest zbyt wysoka. - Chciałbym, aby Andrzej został z nami. Czy tak się stanie? Zobaczymy. Przed nami długie i ciekawe okienko transferowe - kwituje Grzyb.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również