Hrdlicka: "Mam nadzieję, że zostanę tu na dłużej"

10.03.2017
Od kilku spotkań zbiera kapitalne noty, triumfuje w klasyfikacjach na paradę kolejki a ostatnio został nawet wybrany do najlepszej "jedenastki" weekendu. - To zasługa naszych kibiców, którzy są bardzo zaangażowani i pomagają nam w tych plebiscytach. Ale to oczywiście bardzo cieszy - przyznaje Libor Hrdlicka, który jest ostatnio jednym z pewniejszych punktów chorzowskiego Ruchu.
Rafał Rusek/PressFocus
Kibice "niebieskich" po pierwszych wiosennych spotkaniach mogą odetchnąć z ulgą. Ruch ma między słupkami fachowca który w ostatnim czasie stał się pewnym punktem swojego zespołu. - Przepracowałem z drużyną cały okres przygotowawczy, wszyscy czujemy się po nim silniejsi - mówi Libor Hrdlicka, golkiper "niebieskich".

31-latek na Cichą trafił jesienią. Ubiegłoroczne mecze Słowaka w drużynie Ruchu były jednak raczej przeciętne, a zimą w Chorzowie zaczęto nawet rozglądać się za konkurentem dla Hrdlicki. - Tylko debiut miałem dobry. Potem faktycznie brakowało meczów w których byłbym bohaterem, brakowało jakichś świetnych interwencji. Sam czułem, że bardziej powinienem pomagać drużynie - przyznaje Słowak.

Wiosną jest już zupełnie inaczej. Hrdlicka osiągnął świetną formę, jest doceniany przez fachowców, ale i kibiców. - Kluczowe były chyba te interwencje z pierwszej połowy meczu z Legią w Warszawie. Pozwoliły one dowieźć prowadzenie do przerwy. Zresztą zawsze kiedy udaje się utrzymać czyste konto po stronie strat po pierwszej połowie, to w drugiej gra się z większym spokojem. Tak było i ze Śląskiem i ostatnio w Niecieczy - wskazuje Hrdlicka.

Bodaj najlepszy dotychczas mecz w barwach Ruchu rozegrał tydzień temu w Niecieczy. "Niebiescy" wywieźli spod Tarnowa bezbramkowy remis, który Hrdlicka kilka razy w kapitalnym stylu musiał ratować. Wisienką na torcie był obroniony rzut karny egzekwowany przez Wojciecha Kędziorę, choć akurat w tej sytuacji bramkarz część zasług oddaje koledze z drużyny. - Łukasz Moneta życzył mi powodzenia, ale ja zapytałem go jeszcze czy kojarzy jak Kędziora wykonuje "jedenastki". Powiedział, że piłka poleci do lewej strony, w dodatku po ziemi. Zaobserwowałem jeszcze jak strzelec ustawia się przy piłce i potwierdziłem sobie, że kopnie tak a nie inaczej - śmieje się bohater z Niecieczy, który dodaje, że był zaskoczony że rzut karny dla rywala wykonuje zawodnik, który dopiero pojawił się na boisku.

Przed Hrdlicką w sobotę kolejne wyzwanie. Teraz będzie musiał powstrzymać ofensywę lidera Lotto Ekstraklasy. Lechia Gdańsk, choć osłabiona wykluczeniem z gry Grzegorza Kuświka i Sławomira Peszko, wciąż w ataku dysponuje ogromnym potencjałem. - Musimy zagrać "na zero" z tyłu i twardo stąpać po ziemi. Póki co zagraliśmy wiosną dopiero cztery mecze. Czujemy się teraz lepiej, czujemy się pewniej i chyba mamy też więcej farta - zauważa Hrdlicka.

Co ciekawe bramkarzowi Ruchu już w czerwcu kończy się umowa przy Cichej. - Ale mam w kontrakcie pewne zapisy, które mogą pozwolić na jej przedłużenie o rok. Ale podoba mi się w Ruchu i mam nadzieję że zostanę na dłużej. I na pewno się utrzymamy - przekonuje były bramkarz słowackiej młodzieżówki.
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również