Hermes: Nie boję się wyzwań. Zapewniam, że wiem, co robię
26.01.2012
Na jakim etapie są pana negocjacje z Polonią?
- Dopiero rozmawiamy. Zobaczymy, mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
Ma pan inne oferty?
- Polonia jest na razie najbardziej konkretna. Od początku bytomianie wykazywali największe zainteresowanie. Wiem, że to I liga, ale ja nie boję się wyzwań. Kiedy wybrałem swego czasu ofertę III-ligowej Korony Kielce, to wszyscy pytali: "co robisz?". Potem poszedłem do Jagiellonii i znów zadawali to samo pytanie, bo klubowi groził spadek z ekstraklasy. Podobnie mówią teraz o Polonii w kontekście I ligi. A ja zapewniam, że wiem, co robię.
Polonia znalazła się w naprawdę trudnym położeniu...
- Wiem, co się dzieje w Polonii. Klub potrzebuje ludzi, pomocy. Działacze starają się. Wiadomo, że nie tylko w Polonii sytuacja nie jest najlepsza. Sądzę jednak, że w Bytomiu sobie z nią poradzą. Wczoraj oglądałem sparing z Rozwojem. Oczywiście nie było idealnie, ale wiadomo, że jakość gry się poprawi. Trener wie, co zmienić i poprawić, by było lepiej.
Jest szansa, że wyjedzie pan z Polonią na zgrupowanie do Wisły?
- Oczywiście. Jeśli nasze rozmowy przebiegną pozytywnie, to wracam do Białegostoku i może w piątek-sobotę zaczynam pracę z zespołem z Bytomia.
Za kilka miesięcy skończy pan 38 lat. Myśli o końcu kariery kołatają już w głowie?
- Po zakończeniu poprzedniej rundy wyjechałem na wakacje i nie myślałem o tym, bo miałem jeszcze przez pół roku ważny kontrakt z Jagiellonią. Kiedy wróciłem, dowiedziałem się, że coś jest nie tak. Cóż, teraz przyszedł czas, kiedy zaczynam myśleć o przyszłości. Ale na razie dobrze się czuję. Przypomnę, że w 2011 roku zagrałem w 90 procentach meczów. Na ogół w podstawowym składzie.
Kiedy myślał pan o przyszłości, to dalsze życie wyobrażał sobie w Polsce czy w Brazylii?
- Na razie plan zakłada, by zostać w Polsce. Moja rodzina dobrze się tutaj czuje.
Po ewentualnej przeprowadzce do Bytomia ściągnie pan na Śląsk swoich bliskich?
- Dzieci chodzą do szkoły, wiec nie ma sensu tego zmieniać. Cóż... Będę musiał się odnaleźć w tej sytuacji. Żyłem bez rodziny, gdy swego czasu przyjechałem do Polski. Minęło trochę czasu, nim rodzina się przeprowadziła. Nie sądziłem wtedy, że będę jeszcze kiedyś skazany żyć bez bliskich. Ale teraz na to się zanosi.
Wysłuchał Krzysztof Kubicki
- Dopiero rozmawiamy. Zobaczymy, mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
Ma pan inne oferty?
- Polonia jest na razie najbardziej konkretna. Od początku bytomianie wykazywali największe zainteresowanie. Wiem, że to I liga, ale ja nie boję się wyzwań. Kiedy wybrałem swego czasu ofertę III-ligowej Korony Kielce, to wszyscy pytali: "co robisz?". Potem poszedłem do Jagiellonii i znów zadawali to samo pytanie, bo klubowi groził spadek z ekstraklasy. Podobnie mówią teraz o Polonii w kontekście I ligi. A ja zapewniam, że wiem, co robię.
Polonia znalazła się w naprawdę trudnym położeniu...
- Wiem, co się dzieje w Polonii. Klub potrzebuje ludzi, pomocy. Działacze starają się. Wiadomo, że nie tylko w Polonii sytuacja nie jest najlepsza. Sądzę jednak, że w Bytomiu sobie z nią poradzą. Wczoraj oglądałem sparing z Rozwojem. Oczywiście nie było idealnie, ale wiadomo, że jakość gry się poprawi. Trener wie, co zmienić i poprawić, by było lepiej.
Jest szansa, że wyjedzie pan z Polonią na zgrupowanie do Wisły?
- Oczywiście. Jeśli nasze rozmowy przebiegną pozytywnie, to wracam do Białegostoku i może w piątek-sobotę zaczynam pracę z zespołem z Bytomia.
Za kilka miesięcy skończy pan 38 lat. Myśli o końcu kariery kołatają już w głowie?
- Po zakończeniu poprzedniej rundy wyjechałem na wakacje i nie myślałem o tym, bo miałem jeszcze przez pół roku ważny kontrakt z Jagiellonią. Kiedy wróciłem, dowiedziałem się, że coś jest nie tak. Cóż, teraz przyszedł czas, kiedy zaczynam myśleć o przyszłości. Ale na razie dobrze się czuję. Przypomnę, że w 2011 roku zagrałem w 90 procentach meczów. Na ogół w podstawowym składzie.
Kiedy myślał pan o przyszłości, to dalsze życie wyobrażał sobie w Polsce czy w Brazylii?
- Na razie plan zakłada, by zostać w Polsce. Moja rodzina dobrze się tutaj czuje.
Po ewentualnej przeprowadzce do Bytomia ściągnie pan na Śląsk swoich bliskich?
- Dzieci chodzą do szkoły, wiec nie ma sensu tego zmieniać. Cóż... Będę musiał się odnaleźć w tej sytuacji. Żyłem bez rodziny, gdy swego czasu przyjechałem do Polski. Minęło trochę czasu, nim rodzina się przeprowadziła. Nie sądziłem wtedy, że będę jeszcze kiedyś skazany żyć bez bliskich. Ale teraz na to się zanosi.
Wysłuchał Krzysztof Kubicki
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku