"Grzybek" będzie wiosną atakował rzadziej niż jesienią

11.02.2010
Sprzedanie Tomasza Brzyskiego i brak lewego obrońcy wywołał przetasowania w składzie Ruchu. Cofnięty został Wojciech Grzyb. - To nie jest moja ulubiona pozycja, ale liczy się dobro zespołu - mówi.
Na lewą flankę przesunięty został Krzysztof Nykiel. - Również nie jest jakiś bardzo zadowolony, bo nasza współpraca na prawej stronie układała się coraz lepiej. Liczy się jednak dobro zespołu. Inna sprawa, że do pełni formy wraca Marcin Zając i trzeba znaleźć miejsce dla każdego - wskazuje Grzyb, który na skraju obrony grał już w Odrze Wodzisław, a następnie w Ruchu prowadzonym przez Marka Wleciałowskiego, a więc ta pozycja nie jest dla niego zupełnie nowa. - Jesteśmy na etapie prób i sprawdzania takiego ustawienia - zaznacza trener Waldemar Fornalik.

Wiosną Grzyb najpewniej będzie musiał się skupić na destrukcji. - Świadczy o tym miano obrońcy. Będę musiał zmienić boiskowe priorytety. Kiedy będzie jednak okazja, z chęcią się podłączę do ofensywy. Czasami może być o to łatwiej niż skrzydłowemu, bo będąc graczem z defensywy unika się pozycji spalonej. Można tym wyrządzić sporo szkody rywalowi - wskazuje.

Sparing z Lokomotivem Astana był dobrym przykładem, bowiem "Grzybek" zapędził się w pole karne przeciwnika i wywalczył rzut karny, a w innych sytuacjach dośrodkował piłkę w pole karne. - Znając siebie nie jestem w stanie być jedynie na własnej połówce, bo gdyby tak miało być, to straciłbym radość z gry - zaznacza Grzyb, znany z rajdów przy linii bocznej.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również