Grzyb motorem napędowym, a Zając jedynie rezerwowym Ruchu?

15.03.2009
Najlepszym zawodnikiem Ruchu Chorzów tej wiosny jest bez dwóch zdań jego kapitan. Wojciech Grzyb wrócił na prawe skrzydło i z łatwością zaczął stwarzać zagrożenie pod bramkami rywali.
34-latek w ubiegłym sezonie strzelał jak na zawołanie i notował seryjnie asysty. Jesienią przesunięty został na prawą obronę i jego gra straciła na wartości, a Ruchowi zaczęło brakować soczystych dośrodkowań. - Kiedy w Gdańsku trener powiedział, że wracam na skrzydło, pomyślałem sobie, że pora strzelić w końcu gola - przyznał Grzyb. I już z Lechią był najlepszym zawodnikiem na boisku. Miał kilka sytuacji do zdobycia bramki. - Zabrakło mi zimnej krwi. Miałem po tym meczu mnóstwo pretensji do siebie, bo powinienem przynajmniej jedną z nich wykorzystać - rozpamiętywał nawet po wygranej w Bytomiu.

Mecz z Polonią był najlepszym wyjazdowym "Niebieskich" w tym sezonie. - Równie dobry był ten z... Lechią, ale wiadomo, że w świat idzie wynik - westchnął Grzyb, który wypracował dwie bramki, a trzecią sam strzelił. Był nie do zatrzymania. - Chciałbym na dłużej zagościć na prawej pomocy - nie krył kapitan chorzowian. Koledzy widząc jego wysoką formę, często posyłali podania na skrzydło.

- Wojtkowi granie na tej pozycji służy, bo asystuje i strzela - podkreślił Tomasz Brzyski, dobrze spisujący się z kolei na lewym skrzydle. Przyjemny ból głowy ma Bogusław Pietrzak, bo gdzie teraz wstawić do składu Marcina Zająca? - Nikt miejsca za darmo nie dostaje. Każdy jest zarazem potrzebny, bo meczów mamy jeszcze przed sobą sporo. Najbliższy już we wtorek z Zagłębiem Lubin - odpowiedział szkoleniowiec "Niebieskich".
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również