Grzegorz Kasprzik: Piastowi zawdzięczam więcej niż Lechowi...

11.04.2013
- W Piaście udało mi się wypromować i zadebiutować w ekstraklasie, w Lechu moje losy potoczyły się mniej kolorowo - wspomina Grzegorz Kasprzik. - Mecz pomiędzy tymi drużynami zakończy się remisem - dodaje.
- Miałem okazję grać w obu klubach. Na pewno były to dwa różne okresy w mojej przygodzie z piłką nożną. W Piaście udało mi się wypromować i zadebiutować w ekstraklasie, natomiast w Lechu moje losy potoczyły się mniej kolorowo, chociaż mogłem zagrać w eliminacjach do europejskich pucharów. Zdecydowanie więcej dobrego zawdzięczam Piastowi - mówi "Kapel".

O tym co znaczy "mniej kolorowo" bramkarz wyjaśnia po chwili: - Na pewno początek mojego pobytu w Poznaniu był obiecujący. Zdobyliśmy Superpuchar Polski, potem mieliśmy dwa przekonywujące zwycięstwa w lidze, a mimo to później zaczęły się schody. Drużynie nie szło, ja swoją postawą też nie pomagałem ponieważ traciliśmy bramki, aż w końcu po meczu przy Łazienkowskiej zostałem posadzony na ławkę rezerwowych.

- To co najgorsze przyszło jednak wraz z końcem rundy jesiennej. Kontuzja kolana i konieczna rekonstrukcja więzadła krzyżowego wyeliminowało mnie na sześć miesięcy. Tak naprawdę to był już mój koniec w Lechu. Trenowałem z pierwszą drużyną, ale w żadnym oficjalnym spotkaniu już nie zagrałem. Następnie zostałem odsunięty do Młodej Ekstraklasy i rozstałem się z klubem - opowiada piłkarz.

Były bramkarz klubów, które w poniedziałek zmierzą się ze sobą, stawia również odważne twierdzenie. "Kapel" uważa, że w poniedziałkowym spotkaniu nie będzie zdecydowanego faworyta. - Za Piastem przemawia na pewno atut własnego boiska, jednak nie można zapomnieć, że Lech na jedenaście spotkań rozgrywanych na wyjeździe wygrał aż dziesięć i tylko raz przegrał. Według mnie mecz zakończy się podziałem punktów - kończy golkiper Floty Świnoujście.
źródło: lechita.net/SportSlaski.pl

Przeczytaj również