"Gracze Ruchu nie podziękowali młynowi za doping. Nie może tak być"
06.04.2013
W rozmowie z portalem niebiescy.pl, Mizia twierdzi, że kibice nie powinni dołować swoich zawodników, tak jak to robili wczoraj. - Ja grałem w piłkę i nie chcę dobijać zawodników Ruchu. Im trzeba dodać trochę otuchy. Powiem szczerze, że zraziło mnie, iż na trybunach zaczęło się wyzywanie. Tak nie powinno być. Pamiętajmy, że był ciężki mecz w Lubinie, szczęśliwie wygrany, ale były trzy bardzo ważne punkty. Tym razem się nie udało, ale nie zawsze wychodzi. Jeżeli ktoś grał w piłkę, to wie, że nie zawsze jest tak jak się chce. Jest trochę nieszczęścia w tym wszystkim i nie można ich dobijać. Nie wyszedł im mecz, ale tak się zdarza w życiu. - zaznacza.
Piłkarze w piątek też mu zresztą podpadli. I to nie samą grą, a zachowaniem względem kibiców. - Zawodnikom trzeba zwrócić uwagę na to, że po meczu nie podeszli pod młyn podziękować za doping. Nie może tak być. Ci najwierniejsi kibice są zawsze, przyjechali z różnych miast, wydali pieniądze i dopingowali do samego końca. Przez cztery czy pięć lat byłem kapitanem Ruchu i zawsze dbałem o to, żeby drużyna, nawet po przegranym meczu, podeszła i poklaskała kibicom za doping - kończy Maciej Mizia.
Piłkarze w piątek też mu zresztą podpadli. I to nie samą grą, a zachowaniem względem kibiców. - Zawodnikom trzeba zwrócić uwagę na to, że po meczu nie podeszli pod młyn podziękować za doping. Nie może tak być. Ci najwierniejsi kibice są zawsze, przyjechali z różnych miast, wydali pieniądze i dopingowali do samego końca. Przez cztery czy pięć lat byłem kapitanem Ruchu i zawsze dbałem o to, żeby drużyna, nawet po przegranym meczu, podeszła i poklaskała kibicom za doping - kończy Maciej Mizia.
Polecane
Ekstraklasa