Gracz Ruchu: Nie zaryzykuję. Takim kamikaze to ja nie jestem

22.02.2012
Gdy Marcin Malinowski opuszczał z kontuzją boisko w meczu ze Śląskiem Wrocław, niektórzy wieszczyli mu nawet koniec kariery. - Też się bałem, bo takiego urazu, to ja jeszcze nie miałem - mówi zawodnik.
Ostatecznie okazało się jednak, że to nic poważnego. Obecnie piłkarz masuje się w domu... skrzyneczką z prądem. - Dostałem ją od masażystów. Dzięki temu można to miejsce lepiej ukrwić - tłumaczy pomocnik. - Nigdy wcześniej takiego urazu nie miałem. Po uderzeniu poczułem ból w kolanie, nie mogłem kopać piłki wewnętrzną częścią stopy - dodaje.

Skończyło się więc na strachu? - Tak, lekarz stwierdził, że to tylko lekkie przemęczenie kolana. Nie ma obawy, że to coś poważniejszego, ale nie sugerował, czy mam grać w piątek. Decyzja będzie należeć do mnie, lecz nie zaryzykuję, jeśli coś będzie nie tak. Takim kamikaze nie jestem - mówi piłkarz.

Po remisie ze Śląskiem, o "Niebieskich" nadal nie mówi się w kontekście walki o mistrzostwo Polski. Doświadczony pomocnik uważa, że to dobrze. - Stać nas w tym sezonie na wiele. Niech mówią o innych, a my po cichu róbmy swoje - kończy.
źródło: Sport

Przeczytaj również