Gracz Piasta: Jeśli dojdą kolejni Hiszpanie, trzeba będzie... zmienić nazwę

21.02.2012
- Na razie staramy się dogadywać w podstawowych sprawach po angielsku. Mam nadzieję, że chłopcy staną na wysokości zadania i będą się dogadywać po polsku - mówi o Hiszpanach Wojciech Kędziora.
Piast Gliwice robi się drużyną coraz bardziej hiszpańską. Kontrakty podpisali już Ruben Jurado i Fernando Cuerda, w kolejce czekają zaś Alvaro Jurado i Francisco Reyes. Jak odbiera to drużyna? - Jeśli przyjdą do nas kolejni Hiszpanie, trzeba będzie zmienić nazwę zespołu - uśmiecha się Kędziora. - Ciężka sprawa jest z komunikacją, zwłaszcza, że Szymona Matuszka, który wcielał się w rolę tłumacza, już z nami nie ma. Nie musimy rozmawiać o sprawach pozaboiskowych, bo na boisku i tak nie ma na to czasu, ale chodzi o to, żeby dawali sobie radę z komendami, jakie padają na murawie - dodaje napastnik.

W Piaście nie kryją się już, jak w trakcie sezonu, że wiosną chcą walczyć o awans. - Teraz, kiedy tyle już wypracowaliśmy, chcemy zwieńczyć dzieło. Dawaliśmy radę na wyjazdach, więc liczymy, że tak też będzie na swoim terenie. Nie ma też możliwości, żeby taki stadion nam obrzydł. Myślę, że na takim obiekcie każdy chciałby grać nawet częściej niż co tydzień. A kiedy jeszcze trybuny są pełne... To dla nas idealna sceneria - uważa snajper.

Kędziora zastanawia się, którzy rywale będą dla gliwiczan najgroźniejsi. - Pogoń jest liderem, robi ciekawe transfery. Na papierze jej sytuacja wygląda super. Tyle, że to jeszcze niczego nie przesądza. Zawisza i Nieciecza też mają spore szanse, za plecami czai się Arka Gdynia, a zawsze jeszcze ktoś wyskoczy. My jednak musimy się skoncentrować na tym, co mamy do zrobienia. Mam nadzieję, że każdy czuje tę odpowiedzialność - kończy napastnik Piasta.
źródło: Sport

Przeczytaj również