Gorszego debiutu w Ruchu nie miał nawet w koszmarach?

11.08.2012
Mindaugas Panka musiał poczekać na pierwszą szansę od Tomasza Fornalika. 28-latek w końcu na boisko w koszulce z herbem Ruchu wybiegł w Pilznie i... chce o tym spotkaniu, jak najszybciej zapomnieć.
Reprezentant Litwy wystąpił na środku pomocy obok Marcina Malinowskiego. Zastąpił kontuzjowanego Gabora Strakę. Co można napisać o jego grze? Niedokładnie podawał do przodu, niecelnie uderzał... Podobnie jak inni zawodnicy Ruchu dostał od Czechów lekcję futbolu.

- Viktoria to dobry zespół, o czym świadczy fakt, że przed rokiem grała w Lidze Mistrzów - mówi Panka. To jednak nie usprawiedliwia zawodników wicemistrza Polski. - Szkoda, szkoda... Szybko straciliśmy gola, ale wierzyłem wtedy, że uda się wyrównać. Potem chcieliśmy po prostu strzelić honorową bramkę - opowiada Litwin.

Nawet ta sztuka się nie udało, co tym bardziej rozczarowało kibiców Ruchu. Panka dopiero ich poznaje. - Szacunek dla naszych fanów, bardzo mocno nas wspierali. W takich chwilach widać ich klasę - przyznaje.

Pytanie, czy sympatycy Ruchu po ostatnim łomocie powinni się obawiać o postawę chorzowskich piłkarzy w rozgrywkach krajowych? - Bardzo dobrze, że już w niedzielę zagramy w Pucharze Polski. Będzie to dla nas szansa na pewne przełamanie - odpowiada były zawodnik Widzewa Łódź.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również