Górnik - Podbeskidzie 1-0. "Bestia" się rozhulała. "Górale" bez ciupagi
30.08.2009
- Poszła prostopadła piłka za plecy obrońców. Skróciłem kąt, ale Besta skutecznie mnie przelobował - Łukasz Merda, bramkarz Podbeskidzia, nie mógł odżałować utraty bramki. Ta w świetny nastrój wprawiła zaś samego strzelca. - Pierwszego gola dla Górnika zdobyłem prawą nogą, dzisiaj wyszło mi uderzenie nogą lewą. Następnym razem trzeba będzie zatem próbować głową - śmiał się Alesz Besta, którego idealnym podaniem z własnej połowy obsłużył Magiera.
Prowadzenie rywali spadło na Podbeskidzie jak grom z jasnego nieba. - To był przecież pierwszy w tym spotkaniu strzał Górnika - kręcił głową Juraj Danczik. Ten sam, który jeszcze w pierwszej połowie posłał piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Matawu. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego. - Byłem pewien, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Już eksplodowałem z radości... - słowacki obrońca "Górali" nie krył rozżalenia.
Ale swoją nieuznaną bramkę mieli także gospodarze. W ich szeregach pechowcem okazał się Pitry. - Ja pozycji spalonej nie dostrzegłem - irytował się Ryszard Komornicki. Trener zabrzan widział już futbolówkę w bramce Merdy po świetnym uderzeniu Bonina. Zabrakło centymetrów. - Odrobina więcej szczęścia i grałoby się nam zdecydowanie łatwiej - rzucił Sebastian Nowak, który mógł rozpamiętywać również sytuacją sam na sam, jaką zmarnował Pitry. Nie miał jednak na to czasu, bo w międzyczasie odbierał już nagrodę dla najlepszego aktora widowiska.
- Jestem zaskoczony, że dostałem tego koguta, bo bielszczanie nie stworzyli sobie praktycznie żadnej "setki" - zauważył z uśmiechem golkiper zabrzan. Co nie oznacza, że piłkarze z Bielska-Białej mu nie zagrażali. Ba, oddali w jego kierunku kilkanaście strzałów! Głównie z dystansu. Brylowali w tym elemencie zwłaszcza Kołodziej i Matawu. Sęk w tym, że tego dnia skuteczność nie była ich sprzymierzeńcem...
Górnik awansował na pozycję wicelidera, a położenie Podbeskidzia staje się coraz trudniejsze. Kto mógł przypuszczać, że w pięciu kolejkach "Górale" uzbierają ledwie cztery punkty?
Pod szatniami
Łukasz Merda (bramkarz Podbeskidzia): Nie mamy się czego wstydzić, bo pokazaliśmy tu dobry futbol. Ta porażka bardzo boli.
Alesz Besta (napastnik Górnika): Widziałem, że bramkarz rywali wychodzi z bramki, dlatego od razu zdecydowałem się na strzał. Obym w kolejnych spotkaniach trafiał regularnie.
Juraj Danczik (obrońca Podbeskidzia): Z przebiegu gry zasłużyliśmy nawet na zwycięstwo. Żałuję, że sędzia nie uznał mojej bramki. Gdyby nie dopatrzył się spalonego, mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
Sebastian Nowak (bramkarz Górnika): Nie liczy się styl, a trzy punkty. Zresztą zwłaszcza w defensywie pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony. Wiele razy wyręczali mnie koledzy z obrony.
Przemysław Kulig (obrońca Górnika): Cieszę się, że trener tak szybko pozwolił mi zadebiutować w zespole. Myślę, że odwdzięczyłem mu się dobrą grą.
Konferencja prasowa
Marcin Brosz (trener Podbeskidzia): Mecz był ciekawy i szybki. Na trybunach panowała świetna atmosfera. Przyjazd do Zabrza był wyzwaniem nie tylko dla mojego zespołu, ale i dla naszych kibiców. Ale spisali się wspaniale.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): Wygraliśmy zasłużenie. Mieliśmy więcej dogodnych sytuacji bramkowych. Szkoda tylko, że nie udało się ustrzelić drugiego gola. Przeciwnik postawił nam bardzo wysokie wymagania. Nie podoba mi się zbyt duża liczba strat. W naszych poczynaniach było też sporo nerwowości. Zwłaszcza w polu karnym rywali. Ale muszę pochwalić chłopaków za walkę i zaangażowanie.
Prowadzenie rywali spadło na Podbeskidzie jak grom z jasnego nieba. - To był przecież pierwszy w tym spotkaniu strzał Górnika - kręcił głową Juraj Danczik. Ten sam, który jeszcze w pierwszej połowie posłał piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Matawu. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego. - Byłem pewien, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Już eksplodowałem z radości... - słowacki obrońca "Górali" nie krył rozżalenia.
Ale swoją nieuznaną bramkę mieli także gospodarze. W ich szeregach pechowcem okazał się Pitry. - Ja pozycji spalonej nie dostrzegłem - irytował się Ryszard Komornicki. Trener zabrzan widział już futbolówkę w bramce Merdy po świetnym uderzeniu Bonina. Zabrakło centymetrów. - Odrobina więcej szczęścia i grałoby się nam zdecydowanie łatwiej - rzucił Sebastian Nowak, który mógł rozpamiętywać również sytuacją sam na sam, jaką zmarnował Pitry. Nie miał jednak na to czasu, bo w międzyczasie odbierał już nagrodę dla najlepszego aktora widowiska.
- Jestem zaskoczony, że dostałem tego koguta, bo bielszczanie nie stworzyli sobie praktycznie żadnej "setki" - zauważył z uśmiechem golkiper zabrzan. Co nie oznacza, że piłkarze z Bielska-Białej mu nie zagrażali. Ba, oddali w jego kierunku kilkanaście strzałów! Głównie z dystansu. Brylowali w tym elemencie zwłaszcza Kołodziej i Matawu. Sęk w tym, że tego dnia skuteczność nie była ich sprzymierzeńcem...
Górnik awansował na pozycję wicelidera, a położenie Podbeskidzia staje się coraz trudniejsze. Kto mógł przypuszczać, że w pięciu kolejkach "Górale" uzbierają ledwie cztery punkty?
Pod szatniami
Łukasz Merda (bramkarz Podbeskidzia): Nie mamy się czego wstydzić, bo pokazaliśmy tu dobry futbol. Ta porażka bardzo boli.
Alesz Besta (napastnik Górnika): Widziałem, że bramkarz rywali wychodzi z bramki, dlatego od razu zdecydowałem się na strzał. Obym w kolejnych spotkaniach trafiał regularnie.
Juraj Danczik (obrońca Podbeskidzia): Z przebiegu gry zasłużyliśmy nawet na zwycięstwo. Żałuję, że sędzia nie uznał mojej bramki. Gdyby nie dopatrzył się spalonego, mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
Sebastian Nowak (bramkarz Górnika): Nie liczy się styl, a trzy punkty. Zresztą zwłaszcza w defensywie pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony. Wiele razy wyręczali mnie koledzy z obrony.
Przemysław Kulig (obrońca Górnika): Cieszę się, że trener tak szybko pozwolił mi zadebiutować w zespole. Myślę, że odwdzięczyłem mu się dobrą grą.
Konferencja prasowa
Marcin Brosz (trener Podbeskidzia): Mecz był ciekawy i szybki. Na trybunach panowała świetna atmosfera. Przyjazd do Zabrza był wyzwaniem nie tylko dla mojego zespołu, ale i dla naszych kibiców. Ale spisali się wspaniale.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): Wygraliśmy zasłużenie. Mieliśmy więcej dogodnych sytuacji bramkowych. Szkoda tylko, że nie udało się ustrzelić drugiego gola. Przeciwnik postawił nam bardzo wysokie wymagania. Nie podoba mi się zbyt duża liczba strat. W naszych poczynaniach było też sporo nerwowości. Zwłaszcza w polu karnym rywali. Ale muszę pochwalić chłopaków za walkę i zaangażowanie.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów