Górnik Łęczna - Ruch 3-0. Twierdza Łęczna wciąż niezdobyta
28.11.2014
Wydarzenie
Niektórzy z osób związanych z Ruchem już uwierzyli, że po wygranych dwóch spotkaniach z rzędu, chorzowianie zaczną powoli piąć się w górę tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Dzisiejsza konfrontacja to taki przysłowiowy „kubeł zimnej wody” na głowy podopiecznych Waldemara Fornalika.
Bohater
Sergiusz Prusak – jeśli już udawało się chorzowianom celnie strzelać w światło bramki łęcznian, a nastąpiło to dopiero w drugiej połowie meczu, na miejscu był zawsze doświadczony golkiper gospodarzy, 35-letni bramkarz mimo późnego debiutu w Ekstraklasie, był dzisiaj jednym z pewniejszych punktów swojej drużyny i to już nie pierwszy taki mecz zespołu trenera Szatałowa. Z bramkarzem w roli głównej.
Rozczarowanie
Po dwóch naprawdę niezłych meczach ze Śląskiem i Jagiellonią, dzisiaj w Łęcznej Ruch nie zebrał już tak dobrych ocen. Początek spotkania należał co prawda do „Niebieskich” ale kiedy tylko gospodarze zorientowali się, że „nie taki diabeł straszny” wówczas podopieczni Jurija Szatałowa zdominowali pojedynek.
Co ciekawego
- Przed dzisiejszą rywalizacją oba zespoły miały identyczny stosunek bramek. 17 strzelonych oraz 23 stracone.
- Dogodne sytuacje w pierwszej połowie mogliśmy policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Groźniejsze były jednak ataki gospodarzy.
- Szczególny moment dla „niebieskiego” Michała Efira. Wszedł w drugiej połowie, grając w regionie, z którego sam pochodzi.
- Suma sumarum sporego pecha miał dzisiaj zespół trenera Fornalika. Najpierw dostał tak zwanego gola do szatni, a tuż po przerwie drugą bramkę, która całkowicie znokautowała gości.
Niektórzy z osób związanych z Ruchem już uwierzyli, że po wygranych dwóch spotkaniach z rzędu, chorzowianie zaczną powoli piąć się w górę tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Dzisiejsza konfrontacja to taki przysłowiowy „kubeł zimnej wody” na głowy podopiecznych Waldemara Fornalika.
Bohater
Sergiusz Prusak – jeśli już udawało się chorzowianom celnie strzelać w światło bramki łęcznian, a nastąpiło to dopiero w drugiej połowie meczu, na miejscu był zawsze doświadczony golkiper gospodarzy, 35-letni bramkarz mimo późnego debiutu w Ekstraklasie, był dzisiaj jednym z pewniejszych punktów swojej drużyny i to już nie pierwszy taki mecz zespołu trenera Szatałowa. Z bramkarzem w roli głównej.
Rozczarowanie
Po dwóch naprawdę niezłych meczach ze Śląskiem i Jagiellonią, dzisiaj w Łęcznej Ruch nie zebrał już tak dobrych ocen. Początek spotkania należał co prawda do „Niebieskich” ale kiedy tylko gospodarze zorientowali się, że „nie taki diabeł straszny” wówczas podopieczni Jurija Szatałowa zdominowali pojedynek.
Co ciekawego
- Przed dzisiejszą rywalizacją oba zespoły miały identyczny stosunek bramek. 17 strzelonych oraz 23 stracone.
- Dogodne sytuacje w pierwszej połowie mogliśmy policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Groźniejsze były jednak ataki gospodarzy.
- Szczególny moment dla „niebieskiego” Michała Efira. Wszedł w drugiej połowie, grając w regionie, z którego sam pochodzi.
- Suma sumarum sporego pecha miał dzisiaj zespół trenera Fornalika. Najpierw dostał tak zwanego gola do szatni, a tuż po przerwie drugą bramkę, która całkowicie znokautowała gości.
Polecane
Ekstraklasa