Goncerz: Jestem "pod prądem". A po sezonie zastanowię się, co dalej
09.04.2010
W GKS-ie Katowice był jednym z kluczowych ogniw, ale na Cichej daje już o sobie znać dużo większa konkurencja o miejsce w podstawowym składzie. Wojciech Grzyb, Łukasz Janoszka, Marcin Zając czy Damian Świerblewski tej wiosny nie pozwolili jeszcze Grzegorzowi Goncerzowi na choćby krótki epizod na boiskach ekstraklasy. A więc, rozczarowanie?
- Nic z tych rzeczy. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że przychodzę do klubu z absolutnego topu polskiej piłki, gdzie będę konfrontował umiejętności z naprawdę dobrymi zawodnikami - odpowiada 22-latek. - Nie poddaję się. Jestem cały czas "pod prądem", w gotowości do gry w pierwszym zespole - zapewnia "Gonzo", który - jak się okazuje - niedawno przedłużył swój kontrakt z "Niebieskimi". W tym wypadku nie chodzi jednak wcale o wieloletnią umowę.
Wedle nowych ustaleń, skrzydłowy pogra w Chorzowie tylko pół roku dłużej niż zakładał jego stary kontrakt, a więc do końca obecnego roku. - Dlaczego tak krótko? Bo nie wiem, co mnie czeka. Po zakończeniu tego sezonu usiądą i przeanalizuję, ile minut rozegrałem w meczach ligowych, ile w Pucharze Polski... Zastanowię się, co dalej - tłumaczy.
Ale nawet gdyby jego przygoda z Ruchem miała się szybko skończyć, to powrotu na Cichą żałował nie będzie. - Jeśli jedyną korzyścią mojego pobytu w Chorzowie okaże się możliwość obserwowania, jak profesjonalnie podchodzi do swoich obowiązków Marcin Zając, to nie powiem, że było to tylko tyle, ale aż tyle. Od kogoś takiego można się wiele nauczyć - dodaje.
- Nic z tych rzeczy. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że przychodzę do klubu z absolutnego topu polskiej piłki, gdzie będę konfrontował umiejętności z naprawdę dobrymi zawodnikami - odpowiada 22-latek. - Nie poddaję się. Jestem cały czas "pod prądem", w gotowości do gry w pierwszym zespole - zapewnia "Gonzo", który - jak się okazuje - niedawno przedłużył swój kontrakt z "Niebieskimi". W tym wypadku nie chodzi jednak wcale o wieloletnią umowę.
Wedle nowych ustaleń, skrzydłowy pogra w Chorzowie tylko pół roku dłużej niż zakładał jego stary kontrakt, a więc do końca obecnego roku. - Dlaczego tak krótko? Bo nie wiem, co mnie czeka. Po zakończeniu tego sezonu usiądą i przeanalizuję, ile minut rozegrałem w meczach ligowych, ile w Pucharze Polski... Zastanowię się, co dalej - tłumaczy.
Ale nawet gdyby jego przygoda z Ruchem miała się szybko skończyć, to powrotu na Cichą żałował nie będzie. - Jeśli jedyną korzyścią mojego pobytu w Chorzowie okaże się możliwość obserwowania, jak profesjonalnie podchodzi do swoich obowiązków Marcin Zając, to nie powiem, że było to tylko tyle, ale aż tyle. Od kogoś takiego można się wiele nauczyć - dodaje.
Polecane
Ekstraklasa