Gole w meczu Ruchu z Pogonią? "Oba były kuriozalne”
Remis w spotkaniu Ruchu Radzionków z Pogonią Szczecin nie urządzał nikogo. Nic więc dziwnego, że przedstawiciele obu stron byli nieco rozgoryczeni. - Każdy kto oglądał dzisiaj mecz widział, że byliśmy dziś zespołem lepszym! - grzmiał po spotkaniu Bartosz Ława. - A gol dla radzionkowian? To jakieś kuriozum! Piłka wkręcona praktycznie z linii końcowej, nabrała przedziwnej rotacji - i powiem szczerze - nie mam pojęcia jakim cudem wpadła do bramki - denerwował się kapitan "Dumy Pomorza”.
Strzelec wspomnianej bramki, Bartosz Kopacz, z rozbrajającą szczerością przyznał Ławie rację. - Gol był nieco przypadkowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę zgrał mi Łukasz Tumicz i ja chciałem ją dograć… ale złożyło się tak, że ją "zakręciłem” w taki sposób, że wpadło - uśmiechał się młody obrońca. Sytuacji, po której Pogoń wyrównała, nie chciał jednak oceniać.
Bardzo wylewny w tej kwestii był natomiast trener "Cidrów”, Artur Skowronek. - Na szybko przeanalizowaliśmy tego gola i muszę przyznać, że nie powinno go być. Zacznijmy od tego, że pozycja na której znalazł się Emil Noll, który odegrał piłkę, była spalona. W konsekwencji doszło do starcia z Sewerynem (Kiełpinem - dop. red.), który został obiegnięty. Podyktowano rzut karny, może i słuszny, ale nie ewidentny. Jednak jeszcze raz podkreślam - gol był zdobyty nieprawidłowo, bowiem sędzia źle odgwizdał stały fragment gry - analizował szkoleniowiec Ruchu.