Głos z Urzędu Miasta: Piast to nie stragan z marchewkami!

30.11.2011
Nie milkną echa odnośnie przedstawionej przez niemieckiego inwestora oferty, dotyczącej kupna większości akcji gliwickiego Piasta. Propozycja, w oczach rzecznika miejskiego magistratu, jest śmieszna.
Niemiecki inwestor na zakup 51% akcji chciał przeznaczyć 200 tysięcy euro. W opinii rzecznika prasowego miasta Gliwice, Marka Jarzębowskiego, jest to kwota nie do przyjęcia. Pogląd motywuje kilkoma czynnikami.

- Po pierwsze, stadion. Piast dysponuje obecnie najnowszym stadionem na Górnym Śląsku, który powstał zaledwie kilka miesięcy temu. Kolejna kwestia to szanse na awans. "Niebiesko-czerwoni" wciąż zachowują realną szansę na awans do ekstraklasy, co tym bardziej zwiększa wartość klubu. Stąd dosyć żartobliwy ton ten propozycji. Każdy chciałby wykupić Piasta za "dwa złote", ale nie tędy droga - powiedział rzecznik prasowy urzędu miasta w Gliwicach.

- W tak zwanej "ofercie" niemieckiego inwestora jest jednak zapis, z którego jasno wynika, że Niemcy chcą się spotkać i porozmawiać. Porozmawiamy z każdym, kto ma coś sensownego do powiedzenia, bo póki co, żart nazwany "ofertą", sensowny nie jest - dodał Jarzębowski.

Przeczytaj felieton: "Żenada" w Gliwicach >

Czy w takim razie rychła sprzedaż spółki wchodzi w ogóle w grę? - Piast Gliwice to nie stragan z marchewkami, żeby zaproponować za niego śmieszne pieniądze. Miasto Gliwice nie potrzebuje dodatkowych środków finansowych "na już", stąd poczekamy na rozsądne oferty. Choć w chwili obecnej niespecjalnie jesteśmy zainteresowani sprzedażą spółki. Wszystko z prostego powodu. Jest to jeszcze niegotowy produkt. Skoro powiedzieliśmy "A" podczas ratowania klubu, to teraz mamy w planach powiedzieć "B" - zapowiada pracownik UM.

- Miasto spółkami zarządzać potrafi, i to bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że obecnie posiada ich dziewięć. Dlatego, jeśli w ogóle sprzedamy Piasta Gliwice, to nastąpi to w najdogodniejszym dla spółki momencie - kończy Marek Jarzębowski.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również