"Gliwice to bardziej perspektywiczne miasto, niż Bełchatów czy Wodzisław"
01.05.2013
Do końca obecnego sezonu ekstraklasy pozostał miesiąc. Na sześć kolejek przed końcem rozgrywek, Piast Gliwice wciąż ma szanse na to, by uzyskać przepustkę do europejskich pucharów. Czy spełnią się piłkarskie marzenia kibiców? Gliwiczanie studzą emocje, ale...
- Dla nas to, że w ogóle walczymy o te miejsca jest wielką niespodzianką i jeśli ktoś powiedziałby nam przed sezonem, że w decydującej fazie sezonu będziemy grać o puchary, to złapalibyśmy się wszyscy za głowy. Ale nie mówię nie, fajnie byłoby wykorzystać szansę i zawalczyć o coś więcej niż utrzymanie, które przed sezonem było priorytetem. A wiadomo, im wyższa lokata, tym większa szansa na przyciągnięcie ludzi na stadion - przyznaje Tomasz Podgórski.
- Marka Piast Gliwice na rynku ekstraklasowym to wciąż marka świeża i musimy się rozwijać też organizacyjnie, żeby w kolejnych sezonach odnosić dobre wyniki. To jest proces wielopłaszczyznowy i jeśli za tym pójdzie jakość i piłkarska i kibicowska, to ten klub może jeszcze sporo osiągnąć. Ale napinki w szatni na te puchary nie ma, nawet o tym nie rozmawiamy - zapewnia pomocnik klubu z Okrzei.
Ekipa Marcina Brosza ma już za sobą większość spotkań z czołowymi drużynami. Kalendarz gier wydaje się więc mocną stroną gliwiczan. Podgórski przestrzega jednak przed hurraoptymizmem i dopisywaniem sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
- Nikt przed nami się nie położy, a dwa broniące się przed spadkiem zespoły, które jeszcze przed nami, mogą nam sprawić więcej problemu niż można się było spodziewać jeszcze niedawno. Szczególnie Podbeskidzie, które wiosną punktuje bardzo regularnie, najlepiej z zespołów dołu tabeli. Ale koncentrujemy się na razie na tym, co przed nami, a tam czeka mecz z Ruchem, który po przegranych Wielkich Derbach Śląska będzie chciał dać zadośćuczynienie kibicom, odgryźć się za porażkę z Górnikiem - podkreśla zawodnik.
A co z kolejnym sezonem? Skoro w tym idzie tak dobrze... - Na pewno nie powiemy sobie za rok czy dwa, że gramy o mistrzostwo Polski. Ale Gliwice to znacznie bardziej perspektywiczne miasto, niż Bełchatów czy Wodzisław, które miały swoje lepsze momenty, ale w których kluby nie mogą przyciągnąć kibiców, bo tych kibiców po prostu... nie ma. A osobiście nie znam osoby, która nie chciałaby przyjść na mecz Piasta, jeśli ten walczyłby jak równy z równym z najlepszymi w tej lidze czy zachodził wysoko w Pucharze Polski. Klimat na pewno jest, ale do wielkich rzeczy trzeba cierpliwości. Na pewno nie możemy teraz pomyśleć, że jako beniaminek nam się udało, to teraz gramy o - przykładowo - czwarte miejsce - mówi Podgórski.
- Dla nas to, że w ogóle walczymy o te miejsca jest wielką niespodzianką i jeśli ktoś powiedziałby nam przed sezonem, że w decydującej fazie sezonu będziemy grać o puchary, to złapalibyśmy się wszyscy za głowy. Ale nie mówię nie, fajnie byłoby wykorzystać szansę i zawalczyć o coś więcej niż utrzymanie, które przed sezonem było priorytetem. A wiadomo, im wyższa lokata, tym większa szansa na przyciągnięcie ludzi na stadion - przyznaje Tomasz Podgórski.
- Marka Piast Gliwice na rynku ekstraklasowym to wciąż marka świeża i musimy się rozwijać też organizacyjnie, żeby w kolejnych sezonach odnosić dobre wyniki. To jest proces wielopłaszczyznowy i jeśli za tym pójdzie jakość i piłkarska i kibicowska, to ten klub może jeszcze sporo osiągnąć. Ale napinki w szatni na te puchary nie ma, nawet o tym nie rozmawiamy - zapewnia pomocnik klubu z Okrzei.
Ekipa Marcina Brosza ma już za sobą większość spotkań z czołowymi drużynami. Kalendarz gier wydaje się więc mocną stroną gliwiczan. Podgórski przestrzega jednak przed hurraoptymizmem i dopisywaniem sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
- Nikt przed nami się nie położy, a dwa broniące się przed spadkiem zespoły, które jeszcze przed nami, mogą nam sprawić więcej problemu niż można się było spodziewać jeszcze niedawno. Szczególnie Podbeskidzie, które wiosną punktuje bardzo regularnie, najlepiej z zespołów dołu tabeli. Ale koncentrujemy się na razie na tym, co przed nami, a tam czeka mecz z Ruchem, który po przegranych Wielkich Derbach Śląska będzie chciał dać zadośćuczynienie kibicom, odgryźć się za porażkę z Górnikiem - podkreśla zawodnik.
A co z kolejnym sezonem? Skoro w tym idzie tak dobrze... - Na pewno nie powiemy sobie za rok czy dwa, że gramy o mistrzostwo Polski. Ale Gliwice to znacznie bardziej perspektywiczne miasto, niż Bełchatów czy Wodzisław, które miały swoje lepsze momenty, ale w których kluby nie mogą przyciągnąć kibiców, bo tych kibiców po prostu... nie ma. A osobiście nie znam osoby, która nie chciałaby przyjść na mecz Piasta, jeśli ten walczyłby jak równy z równym z najlepszymi w tej lidze czy zachodził wysoko w Pucharze Polski. Klimat na pewno jest, ale do wielkich rzeczy trzeba cierpliwości. Na pewno nie możemy teraz pomyśleć, że jako beniaminek nam się udało, to teraz gramy o - przykładowo - czwarte miejsce - mówi Podgórski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów