GKS Tychy walczył do końca. Piłkarze po meczu
Marek Igaz: Wierzyliśmy do końca, że utrzymamy się w I lidze i na szczęście ta wiara przyniosła efekty. Cieszymy się z tego bardzo. Ogromne nerwy przed meczem, w trakcie i nawet kilka sekund po jego zakończeniu. Wygraliśmy, dowiedziałem się, że Kolejarz wygrał z Puszczą i wtedy wybuchła ogromna radość. Nie zastanawiałem się długo, od razu pobiegłem do kibiców i rzuciłem im koszulkę. Po stracie bramki zrobiła się nerwowa sytuacja, myślę, że sporo krwi napsuliśmy kibicom. Teraz mogę ich za to przeprosić. Bardzo ważna była bramka na 1:1 tuż przed przerwą, bo mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej, gdybyśmy na drugą połowę wyszli przy stanie 0:1.
Był to zdecydowanie najtrudniejszy sezon, odkąd jestem w Tychach. Najpierw zrobiliśmy awans, potem wysokie szóste miejsce w I lidze, a teraz walka o utrzymanie do samego końca. Przed spotkaniem z Miedzią miałem lekkie obawy, bo był to mój trzynasty mecz na zapleczu Ekstraklasy. Moja żona przekonywała mnie jednak, że urodziłem się 13 września, dlatego musi być dobrze. Miała rację.
Mateusz Mączyński: Utrzymanie od dłuższego czasu było naszym celem i zrobiliśmy wszystko, aby właśnie tak się stało. Trzeba zauważyć, że już w ostatnich kilku spotkaniach nasza gra i dorobek punktowy wyglądały dobrze. Z Miedzią udało się wygrać i na pewno duża ulga, że w przyszłym sezonie ponownie zagramy w I lidze. Mam nadzieje, że teraz będziemy walczyć o dużo wyższe cele. Nie da się ukryć, że sporo nerwów było przed tym spotkaniem. Każdy z nas mówił o tym dniu, analizował tabelę, bo przecież nie do końca wszystko było jasne. Na szczęście okazało się tak, że wyniki potoczyły się po naszej myśli, my wygraliśmy, dlatego możemy się cieszyć.
Jestem przekonany, że kolejne rozgrywki będą dla nas łatwiejsze. Myślę, że już w tak trudnej sytuacji się nie znajdziemy, bo wszystko idzie tutaj w dobrą stronę. To był niewątpliwie trudny sezon, jednak powtórzę to po raz kolejny - najważniejsze, że cel został osiągnięty!