GKS Katowice - Piast 0-0. Na Bukowej cieszą się, że nie przegrali
11.03.2011
- Musimy sobie szczerze powiedzieć, że na zwycięstwo nie zasłużyliśmy - przyznał po końcowym gwizdku Wojciech Stawowy. I nie była to przesadna samokrytyka. Jego zespół zaczął bowiem obiecująco, ale im dalej, tym gorzej. A po przerwie już po prostu bardzo słabo...
- Fakt, nie zagraliśmy wielkiej piłki. Rywal zmusił nas do gry w defensywie - mówił Mateusz Niechciał. Niezadowoleni byli też jednak i piłkarze z Gliwic. - Straciliśmy dwa punkty, a nie zyskaliśmy jeden. Zabrakło nam koncentracji w najważniejszych momentach - kręcił głową Sławomir Szary.
Co ciekawe, to nie jego koledzy z przednich formacji mieli najlepsze okazje, a... inny z obrońców, Łukasz Krzycki, który dwa razy miał piłkę przy nodze i tylko Jacka Gorczycę przed sobą. Świetną okazję zmarnował też Maycon. - Który z nich był groźniejszy? Odpowiem, że... Bartek Iwan. Świetnie gra głową i dzisiaj to potwierdził - wskazał golkiper GKS-u.
Ba, "Ajwen" o mało co nie zaliczył asysty. Właśnie głową zgrał piłkę do stojącego tuż przed bramką Michała Chałbińskiego, ale ten... w nią nie trafił. Katowiczanie? Do takich sytuacji nie dochodzili. Największe zagrożenie stworzyli jeszcze przed przerwą, kiedy Kamil Cholerzyński uderzył z dystansu. Co prawda lekko, ale Jakub Szmatuła popełnił błąd, który omal nie kosztował jego drużyny straty gola.
- Piast wysoko zawiesił nam poprzeczkę - zaznaczył Stawowy. - Jeśli meczu nie da się wygrać, to trzeba go zremisować. Dlatego mogę cieszyć się tylko z tego, że nie przegraliśmy - dodał szkoleniowiec GieKSy.
- Fakt, nie zagraliśmy wielkiej piłki. Rywal zmusił nas do gry w defensywie - mówił Mateusz Niechciał. Niezadowoleni byli też jednak i piłkarze z Gliwic. - Straciliśmy dwa punkty, a nie zyskaliśmy jeden. Zabrakło nam koncentracji w najważniejszych momentach - kręcił głową Sławomir Szary.
Co ciekawe, to nie jego koledzy z przednich formacji mieli najlepsze okazje, a... inny z obrońców, Łukasz Krzycki, który dwa razy miał piłkę przy nodze i tylko Jacka Gorczycę przed sobą. Świetną okazję zmarnował też Maycon. - Który z nich był groźniejszy? Odpowiem, że... Bartek Iwan. Świetnie gra głową i dzisiaj to potwierdził - wskazał golkiper GKS-u.
Ba, "Ajwen" o mało co nie zaliczył asysty. Właśnie głową zgrał piłkę do stojącego tuż przed bramką Michała Chałbińskiego, ale ten... w nią nie trafił. Katowiczanie? Do takich sytuacji nie dochodzili. Największe zagrożenie stworzyli jeszcze przed przerwą, kiedy Kamil Cholerzyński uderzył z dystansu. Co prawda lekko, ale Jakub Szmatuła popełnił błąd, który omal nie kosztował jego drużyny straty gola.
- Piast wysoko zawiesił nam poprzeczkę - zaznaczył Stawowy. - Jeśli meczu nie da się wygrać, to trzeba go zremisować. Dlatego mogę cieszyć się tylko z tego, że nie przegraliśmy - dodał szkoleniowiec GieKSy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku