GKS Katowice - GKS Tychy 3-3. Świetne widowisko przy Bukowej!
31.05.2014
Wydarzenie
W tym szalonym meczu mogło paść więcej bramek. Chwilę po golu na 3-3, Tomas Doczekal znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym, uderzył jednak w poprzeczkę. Gdyby trafił, tyszanie odskoczyliby na dwa punkty Stomilowi Olsztyn, który również zremisował swój mecz.
Bohater
Alan Czerwiński zdobył gola i zanotował bardzo ważną asystę - to on dośrodkował piłkę w pole karne, gdy głową bramkę na 3-3 zdobył Tomasz Wróbel. Zawodnik był dzisiaj bardzo aktywny, często gościł pod polem karnym gości.
Rozczarowanie
Do bramki GieKSy wrócił Łukasz Budziłek, który po sezonie odchodzi do Legii Warszawa. Bramkarz chyba już był myślami w nowym klubie bowiem nie popisał się przy dwóch bramkach dla tyszan. Najpierw dopuścił do tego, by z bliska gola zdobył Tomas Doczekal, a chwilę później pokonał go Denis Popović... uderzeniem bezpośrednio z rzutu rożnego.
Co ciekawego:
- "Worek z bramkami" otworzył przedziwny gol Kamila Cholerzyńskiego. Lewą stroną efektownie szarżował Krzysztof Wołkowicz, odegrał w polu karnym do "Kufla", a ten uderzył lewą nogą. Wydawało się, że piłka poszybuje nad poprzeczką, tymczasem wpadła "za kołnierz" bramkarza, który - podobnie jak reszta tyszan - był zaskoczony, że futbolówka znalazła drogę do bramki.
- Kibice jeszcze nie ochłonęli po pierwszym golu, a katowiczanie już prowadzili 2-0. Z lewej strony dośrodkowywał Wołkowicz, a w polu karnym głową uderzył Alan Czerwiński. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.
- Miał nosa do zmian nie tylko Kazimierz Moskal. W drugiej połowie Jan Żurek ściągnął bezbarwnego Marcina Wodeckiego i wprowadził na plac gry Mateusza Mączyńskiego, który kilka minut później znalazł się w sytuacji sam na sam z Budziłkiem i wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3-2.
- Mecz z trybun oglądał m.in. prezes Górnika Zabrze, Zbigniew Waśkiewicz.
- Przed meczem pożegnany został Henryk Górnik, który był związany z GieKSą 36 lat. Popularny "Hajer" otrzymał z rąk prezesa Wojciecha Cygana pamiątkową koszulkę z numerem "64".
- W czasie meczu nad stadionem latał samolot z transparentem: "Tylko tyski GKS".
W tym szalonym meczu mogło paść więcej bramek. Chwilę po golu na 3-3, Tomas Doczekal znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym, uderzył jednak w poprzeczkę. Gdyby trafił, tyszanie odskoczyliby na dwa punkty Stomilowi Olsztyn, który również zremisował swój mecz.
Bohater
Alan Czerwiński zdobył gola i zanotował bardzo ważną asystę - to on dośrodkował piłkę w pole karne, gdy głową bramkę na 3-3 zdobył Tomasz Wróbel. Zawodnik był dzisiaj bardzo aktywny, często gościł pod polem karnym gości.
Rozczarowanie
Do bramki GieKSy wrócił Łukasz Budziłek, który po sezonie odchodzi do Legii Warszawa. Bramkarz chyba już był myślami w nowym klubie bowiem nie popisał się przy dwóch bramkach dla tyszan. Najpierw dopuścił do tego, by z bliska gola zdobył Tomas Doczekal, a chwilę później pokonał go Denis Popović... uderzeniem bezpośrednio z rzutu rożnego.
Co ciekawego:
- "Worek z bramkami" otworzył przedziwny gol Kamila Cholerzyńskiego. Lewą stroną efektownie szarżował Krzysztof Wołkowicz, odegrał w polu karnym do "Kufla", a ten uderzył lewą nogą. Wydawało się, że piłka poszybuje nad poprzeczką, tymczasem wpadła "za kołnierz" bramkarza, który - podobnie jak reszta tyszan - był zaskoczony, że futbolówka znalazła drogę do bramki.
- Kibice jeszcze nie ochłonęli po pierwszym golu, a katowiczanie już prowadzili 2-0. Z lewej strony dośrodkowywał Wołkowicz, a w polu karnym głową uderzył Alan Czerwiński. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.
- Miał nosa do zmian nie tylko Kazimierz Moskal. W drugiej połowie Jan Żurek ściągnął bezbarwnego Marcina Wodeckiego i wprowadził na plac gry Mateusza Mączyńskiego, który kilka minut później znalazł się w sytuacji sam na sam z Budziłkiem i wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3-2.
- Mecz z trybun oglądał m.in. prezes Górnika Zabrze, Zbigniew Waśkiewicz.
- Przed meczem pożegnany został Henryk Górnik, który był związany z GieKSą 36 lat. Popularny "Hajer" otrzymał z rąk prezesa Wojciecha Cygana pamiątkową koszulkę z numerem "64".
- W czasie meczu nad stadionem latał samolot z transparentem: "Tylko tyski GKS".
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku