GKS Katowice - GKS Tychy 2-0. To nie był błąd, to był wielbłąd!
08.11.2014
Wydarzenie
- To nie był błąd, to był wielbłąd - powiedziałby o zachowaniu tyszan przy pierwszym golu Jan Tomaszewski. Trudno się dziwić, że GKS Tychy nie wygrywa, skoro popełnia takie tragiczne błędy w obronie. Po tym, jak grę wznawiał Antonin Buczek, piłka znalazła się pod bramką tyszan. Wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą gości - Robert Dymowski teoretycznie pilnował, by nikt nie przeszkodził w interwencji Piotra Misztala, który wyszedł do linii pola karnego. Tymczasem, ku zaskoczeniu wspomnianej dwójki, pierwszy do futbolówki dobiegł Grzegorz Goncerz, który oddał strzał i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Skandaliczne zachowanie piłkarzy z Tychów.
Bohater
Swój wkład w zwycięstwo miał Buczek, którego należy pochwalić nie tylko za asystę, ale też za przytomne wyjście z bramki w pierwszej połowie i dwie interwencje po przerwie - przy uderzeniu z ostrego kąta Macieja Kowalczyka i drugą, o wiele efektowniejszą. W świetnym stylu obronił uderzenie z kilku metrów Michała Biskupa.
Rozczarowanie
Jeszcze przy stanie 1-0, fatalny błąd popełnił sędzia Marcin Szrek. Rafał Pietrzak ewidentnie faulował w polu karnym Damiana Szczęsnego, jednak "jedenastka" nie została podyktowana. Inna sprawa, że w przypadku GKS-u Tychy od rzutu karnego do bramki daleka droga...
Co ciekawego:
- Po kwadransie przerwy na boisku nie pojawili się piłkarze, tylko... policja, która nie zezwoliła na rozpoczęcie drugiej połowy. Dopiero po opuszczeniu boiska przez stróżów prawa możliwe było wznowienie gry. Dodajmy, że interwencja miała miejsce, ponieważ niektórym kibicom zbyt mocno udzieliła się derbowa atmosfera.
- Bardzo ładną bramkę zdobył Rafał Kujawa. Po dośrodkowaniu Rafała Pietrzaka, napastnik GieKSy wyskoczył do piłki i świetnym uderzeniem głową pokonał Misztala. Jak widać, opłaca się grać dwójką napastników.
- Już jedna z pierwszych interwencji zakończyła się żółtą kartką. Ostro - choć nie było to specjalnie - rywala potraktował Marcin Wodecki.
- Dwie efektowne bramki mógł zdobyć Goncerz. Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony "Gonzo" przyjął piłkę i - mimo że miał mało miejsca - uderzył z półwoleja, jednak wprost w bramkarza. Chwilę później ponownie uderzał napastnik GieKSy, tym razem jednak przewrotką - wybornie spisał się Misztal.
- Asystę mógł też zanotować bramkarz GKS-u Tychy - Buczek jednak lepiej zachował się po wybiciu piłki przez golkipera gości i wyszedł z bramki, by wykopać futbolówkę, do której zmierzał Kowalczyk. Widać, że Czech popracował nad tym elementem gry...
- Po pierwszej połowie GKS Tychy miał tylko jeden strzał na bramkę rywala. W dodatku niecelny.
- Tuż przed przerwą efektowną oprawę zaprezentowali kibice GKS-u Katowice - w jej skład wchodziły olbrzymia sektorówka, flagi i pirotechnika.
- Na mecz nie zdążyli się wykurować tyszanie - Bartosz Rutkowski i Pavol Ruskovsky - których występ do końca stał pod znakiem zapytania. Dołączyli tym samym do Mariusza Zganiacza i Mateusza Grzybka. Po stronie gospodarzy na liście kontuzjowanych znalazły się dwa nazwiska - Przemysława Pitrego i Jarosława Wieczorka.
- GKS Tychy przegrał czwarty mecz z rzędu. Z kolei Artur Skowronek może świętować pierwszą wygraną w roli trenera GKS-u Katowice.
- To nie był błąd, to był wielbłąd - powiedziałby o zachowaniu tyszan przy pierwszym golu Jan Tomaszewski. Trudno się dziwić, że GKS Tychy nie wygrywa, skoro popełnia takie tragiczne błędy w obronie. Po tym, jak grę wznawiał Antonin Buczek, piłka znalazła się pod bramką tyszan. Wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą gości - Robert Dymowski teoretycznie pilnował, by nikt nie przeszkodził w interwencji Piotra Misztala, który wyszedł do linii pola karnego. Tymczasem, ku zaskoczeniu wspomnianej dwójki, pierwszy do futbolówki dobiegł Grzegorz Goncerz, który oddał strzał i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Skandaliczne zachowanie piłkarzy z Tychów.
Bohater
Swój wkład w zwycięstwo miał Buczek, którego należy pochwalić nie tylko za asystę, ale też za przytomne wyjście z bramki w pierwszej połowie i dwie interwencje po przerwie - przy uderzeniu z ostrego kąta Macieja Kowalczyka i drugą, o wiele efektowniejszą. W świetnym stylu obronił uderzenie z kilku metrów Michała Biskupa.
Rozczarowanie
Jeszcze przy stanie 1-0, fatalny błąd popełnił sędzia Marcin Szrek. Rafał Pietrzak ewidentnie faulował w polu karnym Damiana Szczęsnego, jednak "jedenastka" nie została podyktowana. Inna sprawa, że w przypadku GKS-u Tychy od rzutu karnego do bramki daleka droga...
Co ciekawego:
- Po kwadransie przerwy na boisku nie pojawili się piłkarze, tylko... policja, która nie zezwoliła na rozpoczęcie drugiej połowy. Dopiero po opuszczeniu boiska przez stróżów prawa możliwe było wznowienie gry. Dodajmy, że interwencja miała miejsce, ponieważ niektórym kibicom zbyt mocno udzieliła się derbowa atmosfera.
- Bardzo ładną bramkę zdobył Rafał Kujawa. Po dośrodkowaniu Rafała Pietrzaka, napastnik GieKSy wyskoczył do piłki i świetnym uderzeniem głową pokonał Misztala. Jak widać, opłaca się grać dwójką napastników.
- Już jedna z pierwszych interwencji zakończyła się żółtą kartką. Ostro - choć nie było to specjalnie - rywala potraktował Marcin Wodecki.
- Dwie efektowne bramki mógł zdobyć Goncerz. Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony "Gonzo" przyjął piłkę i - mimo że miał mało miejsca - uderzył z półwoleja, jednak wprost w bramkarza. Chwilę później ponownie uderzał napastnik GieKSy, tym razem jednak przewrotką - wybornie spisał się Misztal.
- Asystę mógł też zanotować bramkarz GKS-u Tychy - Buczek jednak lepiej zachował się po wybiciu piłki przez golkipera gości i wyszedł z bramki, by wykopać futbolówkę, do której zmierzał Kowalczyk. Widać, że Czech popracował nad tym elementem gry...
- Po pierwszej połowie GKS Tychy miał tylko jeden strzał na bramkę rywala. W dodatku niecelny.
- Tuż przed przerwą efektowną oprawę zaprezentowali kibice GKS-u Katowice - w jej skład wchodziły olbrzymia sektorówka, flagi i pirotechnika.
- Na mecz nie zdążyli się wykurować tyszanie - Bartosz Rutkowski i Pavol Ruskovsky - których występ do końca stał pod znakiem zapytania. Dołączyli tym samym do Mariusza Zganiacza i Mateusza Grzybka. Po stronie gospodarzy na liście kontuzjowanych znalazły się dwa nazwiska - Przemysława Pitrego i Jarosława Wieczorka.
- GKS Tychy przegrał czwarty mecz z rzędu. Z kolei Artur Skowronek może świętować pierwszą wygraną w roli trenera GKS-u Katowice.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku