GKS Katowice - GKS Tychy 1-0. Wychowanek dał im zwycięstwo!

06.10.2012
GKS Katowice zasłużenie wygrywa derbowe spotkanie! GieKSa przełamała tym samym udaną serię GKS-u Tychy, który nie przegrał żadnego spośród sześciu ostatnich meczów. Gola zdobył Arkadiusz Kowalczyk.
Wydarzenie
Arkadiusz Kowalczyk strzelił dziś pierwszego gola w barwach GKS-u Katowice, którego jest wychowankiem. Piłkarz ten dziś zagrał po raz dziewiąty w bieżącym sezonie. I to on wykończył akcję po stałym fragmencie gry. Piłkę doskonale zgrał mu Mateusz

Bohater
Grzegorz Fonfara. Doświadczony pomocnik rozegrał kolejny naprawdę dobry mecz po powrocie na Bukową. Dzielił i rządził w środku pola. Szukał pojedynków na skrzydle. Ba! Wygrywał je. Po jednej z nich trafił w słupek. Wcześniej to właśnie Fonfara dobrze dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, co młodsi koledzy skrzętnie wykorzystali i wyprowadzili GKS Katowice na prowadzenie.

Rozczarowanie
Marcin Folc. Mniej bramek od GKS-u Tychy w I lidze zdobyła tylko Polonia Bytom. Nic dziwnego, skoro jedynym napastnikiem zespołu Piotra Mandrysza jest Folc. Dziś napastnik ten pokazał się tylko w jednej sytuacji. Potem "wylogował się z z systemu". Tyszanie mieli spore problemy konstruować ataki, skoro najbardziej wysunięty zawodnik co chwilę tracił piłkę na rzecz obrońców.

Co ciekawego:

- Mało skoncentrowani wyszli na boisko zawodnicy GKS-u Katowice. Maciej Mańka i Marcin Folc już w pierwszych minutach byli bliscy wyprowadzenia na prowadzenie GKS-u Tychy. Obaj spudłowali w dobrych sytuacjach.

- Normą stało się, że Piotr Rocki jest witany przeraźliwymi gwizdami przy Bukowej. Nie inaczej było dzisiaj. Były one szczególnie mocno słyszalne, kiedy zawodnik beniaminka wykonywał rzut wolny.

- "Rocky" sprawiał wrażenie, jakby miał to w głębokim poważaniu. Ale kto wie, czy dodatkowa presja nie sprawiał, że zmarnował doskonałą sytuację krótko przed tym, jak sędzia zaprosił obie drużyny na przerwę. Maciej Mańka świetnie "nawinął" obrońcę z Katowic i dośrodkował na nos Rockiego, który był kompletnie niepilnowany na piątym metrze (!). Sytuację uratował Maciej Wierzbicki.

- 21-letni bramkarz w drugim meczu w tym sezonie w I lidze zachował po raz drugi czyste konto!

- Wierzbicki jest wychowankiem GKS-u Katowice. Podobnie Bartosz Sobotka i Arkadiusz Kowalczyk. Dwaj wymienieni zawodnicy przeprowadzili najładniejszą akcję w pierwszej połowie. Kowalczyk dograł w pole karne do Sobotki, a ten huknął potężnie. Gdyby trafił... A tak kibice jęknęli z zawodu.

- Przemysław Pitry tym razem uaktywnił się pod koniec pierwszej połowie. Po zmianie stron miał dwie okazje. Najpierw piłka po jego strzale została skierowała na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera Pitry uderzył ponownie. Tym razem głową. Do szczęścia zabrakło niewiele.

- GKS Tychy nie przegrał sześciu ostatnich meczów. Dziś znakomita seria została w końcu przerwana.

- Blaszok był dziś bliski wypełnienia. Kibice dopingowali, pokazali ładną sektorówkę i... użyli pirotechniki hukowej, co może sprawić, że sektor ten znów zostanie zamknięty przez PZPN.

- Grzegorz Goncerz na pięć minut przed końcem zawodów powinien był postawić kropkę nad "i". Biegł na bramkę Piotra Misztala przez kilkadziesiąt metrów, miał sporo czasu, aby zastanowić się, jak pokonać bramkarza GKS-u Tychy. Na nic to! Szansa została zmarnowana.

- Chwilę potem Marcin Pietroń za faul na środku boiska został ukarany drugą żółtą kartką przez arbitra i GKS Katowice grał od tego momentu w osłabieniu.

- Wtedy niesłychane wsparcie swojej drużynie dali kibice GieKSy. Obie trybuny zdzierały gardła, co dało znakomity efekt, a zawodnicy z Katowic byli bliscy podwyższenia wyniku.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również