GKS Jastrzębie - Górnik 1:1 k. 7:6. Sensacja! Zagrali jak za dawnych lat!

20.09.2016
Niesamowity mecz w Jastrzębiu! Trzecioligowy GKS 1962 wzniósł się na wyżyny i zasłużenie po rzutach karnych i olbrzymich emocjach pokonał ekstraklasowy Górnik Łęczna. Jastrzębianie piszą nową historię!
Rafał Rusek/Press Focus
Wydarzenie
 
Spotkanie 1/8 finału Pucharu Polski w Jastrzębiu było traktowane jako jedno z najważniejszych wydarzeń piłkarskich ostatnich lat. GKS 1962 Jastrzębie po latach posuchy miał okazję pokazać się i ponownie zaistnieć na futbolowej mapie Polski. Ostatni raz jastrzębianie na wyższym poziomie zaprezentowali się w sezonie 2008/2009 kiedy to po barażach utrzymali się w pierwszej lidze (ówczesna druga liga), ale nie otrzymali licencji na grę i zostali zdegradowani. Zawodnicy GKS Jastrzębie wykorzystali swoją szansę i piszą nowy rozdział w historii klubu!
 
Bohater
 
Farid Ali – pomocnik GKS-u Jastrzębie rozegrał fenomenalne spotkanie. Grał bez respektu dla rywala i niepodzielnie rządził na skrzydłach, często schodząc do środka boiska. Filigranowy piłkarz mierzący 171 cm i ważący 60 kg nie bał się pojedynków jeden na jeden, bardzo mądrze rozgrywał piłkę i obsługiwał swoich kolegów dokładnymi podaniami. Harował również w defensywie i pewnie wykorzystał rzut karny.
 
Rozczarowanie
 
Postawa piłkarzy Górnika Łęczna była ogromną niespodzianką i rozczarowaniem. Zespół z ekstraklasy w pojedynku z trzecioligowcem niczym się nie wyróżnił. Jeszcze niższy poziom zaprezentowali arbitrzy tego spotkania. W pierwszej połowie sędzia Lizak nie pokazał ewidentnej czerwonej kartki obrońcy z Łęcznej, a w drugiej części gry niesłusznie odgwizdał spalonego, kiedy w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości znalazł się napastnik z Jastrzębia. W dogrywce w niezrozumiałej sytuacji arbiter ukarał drugą żółtą kartką Przemysława Pitrego przez co goście kończyli mecz w dziewiątkę oraz znów odgwizdał niesłusznie pozycję spaloną na niekorzyść gospodarzy.
 
Co ciekawego?
 
 - Tylko dwóch zawodników występujący w GKS 1962 Jastrzębie legitymuje się  doświadczenie ekstraklasowym. Mowa tu o Kamilu Szymurze, który w sezonie 2011/2012 w barwach Górnika Zabrze rozegrał dwa  spotkania. Zaś dwanaście lat temu w jednym meczu Odry Wodzisław Śląski na najwyższym szczeblu wystąpił Wojciech Caniboł.
 
- W wyjściowym składzie Górnika Łęczna wystąpiło tylko dwóch zawodników, którzy zagrali w podstawowym składzie w ostatnim meczu ligowym z Koroną Kielce, a mianowicie Szymon Drewniak oraz Aleksander Komor.
 
- Gospodarze rozpoczęli bardzo zdecydowanie, odważnie oraz bez respektu dla wyżej notowanych rywali, lecz pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie goście – w poprzeczkę z dystansu uderzył Adam Dźwigała.
 
- W pierwszym kwadransie gry sędzia powinien pokazać czerwoną kartkę zawodnikowi gości, Aleksandrowi Komorowi, który faulował napastnika jastrzębian wychodzącego sam na sam z Wojciechem Małeckim. Jednak obrońca z Łęcznej ujrzał tylko żółty kartonik.
 
- W pierwszej połowie zdecydowanie lepiej zaprezentowali się gospodarze, którzy zdominowali środek  pola, a walecznością, ambicją i zaangażowaniem zniwelowali różnicę poziomów dzielącą ich od rywala. Nie bez powodu licznie zgromadzeni miejscowi kibice śpiewali: „GKS jesteśmy lepsi”.
 
- Druga część gry rozpoczęła się od naporu łęcznian i gdy wydawało się, że Górnik jest bardzo blisko wyjścia na prowadzenie…bramkę po rzucie rożnym zdobyli gospodarze i w Jastrzębiu zapachniało sensacją. 
 
- Goście rzucili się do odrabiania strat, a tymczasem blisko strzelenia drugiego gola był GKS Jastrzębie. We własnym polu karnym z piłką „zatańczył” Wojciech Małecki. Bramkarz Górnika przy wybiciu futbolówki nabił zawodnika z Jastrzębia, a piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką jego bramki. Kuriozalny gol był bardzo blisko. 
 
- Ze sprawiedliwości stała się zadość…po drugiej żółtej kartce, a w konsekwencji czerwonej murawę przedwcześnie opuścił Aleksander Komor, który powinien wylecieć z boiska jeszcze w pierwszej połowie. 
 
- Mimo przewagi jednego zawodnika GKS Jastrzębie nie dowiózł prowadzenia do końca. Bramkę na wagę remisu i dogrywki strzelił w 93. minucie Radosław Pruchnik po słusznie podyktowanym rzucie karnym.
 
- Górnik Łęczna kończył mecz w dziewiątkę po drugiej żółtej kartce dla Przemysława Pitrego w pierwszej części dogrywki. W drugiej połowie doliczonego czasu gry jastrzębianie praktycznie nie opuszczali połowy gości, a w ostatniej akcji spotkania piłkę meczową zmarnował Szczepan. O awansie do ćwierćfinału decydował konkurs rzutów karnych, w którym lepsi okazali się piłkarze GKS-u 1962 Jastrzębie.
 
GKS Jastrzębie – Górnik Łęczna 1:1 (0:0,1:1)
1:0 – Kamil Szymura, 61’
1:1 – Radosław Pruchnik, 93’ k.

Rzuty karne:
0:1 - Dźwigała
1:1 - Jadach 
1:2 - Pruchnik
2:2 - Szczęch

2:2 - Piesio (Drazik obronił)
2:2 - Szymura (Małecki obronił)
2:3 - Danielewicz
3:3 - Trąd
3:4 - Śpiączka
4:4 - Ali

4:5 - Sasin
5:5 - Mazurkiewicz
5:6 - Grzelczak
6:6 - Szczepan

6:6 - Jarecki (strzał niecelny)
7:6 - Kulawiak
 
GKS 1962 Jastrzębie: Drazik - Kulawiak, Pacholski, Szymura, Mazurkiewicz, Farid Ali,  Musioł (65. Kawula), Zajączkowski (55. Szczęch), Tront, Jadach, Caniboł (70. Szczepan). 
 
Górnik Łęczna: Małecki - Sasin, Komor, Pruchnik, Jarecki, Grzelczak, Drewniak (70. Danielewicz), Dźwigała, Aftyka (54. Piesio), Jurisa (68. Śpiączka), Pitry.
 
Żółte kartki: Pacholski, Musioł, Szczepan (GKS) - Komor, Pitry, Pruchnik, Grzelczak, Śpiączka (Górnik)
 
Czerwona kartka: Aleksander Komor, 81’ – za drugą żółtą, Przemysław Pitry, 105’ – za drugą żółtą.
 
Sędzia: Szymon Lizak (Poznań)
 
 
 

autor: MG

Przeczytaj również