GKS Jastrzębie chce zatrzymać trenera i walczy o licencję

15.06.2009
- Będę dziś rozmawiał z naszym trenerem. Chciałbym, aby nadal prowadził drużynę - zapowiedział Joachim Langer. Licencja? Prezes GKS-u przyznaje, że nie ma papieru z Urzędu Skarbowego.
Sportowo drużyna z Jastrzębia Zdroju utrzymała się w I lidze, choć emocji nie brakowało. Kropkę nad "i" postawiła ze Startem Otwock na własnym terenie. - To był najważniejszy mecz w mojej 10-letniej kadencji - mówi prezes Langer. - Od poniedziałku zabieram się ostro do pracy. Licencja, pozyskanie sponsorów... Zorganizujemy też spotkanie z okazji zakończenia sezonu.

Jerzy Wyrobek liczył, że prezes spotka się z nim i z piłkarzami w sobotę, aby ustalić co dalej. Nie doszło do tego. Dziś obaj panowie spojrzą sobie w oczy. - To był trudny sezon. Podobne problemy wcześniej przeżywałem w Ruchu. Różnica w tym, że w Chorzowie wtedy... w ogóle nie płacili - na twarzy Wyrobka można zaobserwować mały uśmiech, lecz równocześnie wysyła też jasny przekaz, że w podobnych warunkach nadal pracować nie zamierza.

Z identycznego założenia wychodzą piłkarze. Robert Żbikowski już zapowiedział, że odchodzi, a Jacek Wiśniewski uzgodnił nawet warunki kontraktu z Ruchem Radzionków. - Spotkam się z każdym z zawodników z osobna i będziemy rozmawiać. Chcę jednak, aby najpierw trener Wyrobek podpowiedział mi, kogo widzi w zespole - tłumaczy Langer. Zadłużenie sprawia, że nie tylko nierealne jest zatrzymanie obecnej kadry, ale klub może też mieć poważne problemy z otrzymaniem licencji. Stosowne wnioski trzeba było wysłać do 10 czerwca. Najpewniej w pierwszym terminie dokumentacja GKS-u zostanie odrzucona.

- Jest kłopot. Przyznaję, że nie mam papieru z Urzędu Skarbowego. Od tego jednak jestem, aby to załatwić. Niech kibice śpią spokojnie - dodaje Joachim Langer.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również