GKP - Kluczbork 1-1. Moment nieuwagi i goście tracą dwa punkty

07.11.2009
Ambitny beniaminek z Kluczborka po raz kolejny bliski był niespodziewanego zwycięstwa. Gospodarze przez całą drugą połowę musieli grać w dziesiątkę, a mimo to odwrócili wynik spotkania.
Podopiecznym Grzegorza Kowalskiego niewiele zabrakło, aby w Gorzowie Wielkopolskim zainkasować komplet punktów. Na prowadzenie wyszli po pół godzinie gry. Złe wybicie obrońcy gospodarzy wykorzystał Nitkiewicz. Pomocnik MKS-u dograł piłkę pod nogi Półchłopka, który nie miał problemów z wpakowaniem piłki do siatki z najbliższej odległości.

Pech miejscowych trwał w najlepsze. Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie, sporo krwi GKP napsuł Nitkiewicz. Wojciechowski zmuszony był ratować się faulem, za co wyleciał z boiska. Kropkę nad "i" mógł postawić Kazimierowicz, ale fatalnie przestrzelił z okolicy 16-stki. O tym, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, przekonaliśmy się kilka minut później... Przy piłce znalazł się Maliszewski. Po jego technicznym strzale z 20 metrów Stodoła musiał skapitulować.

Goście jeszcze raz mogli przechylić szalę na swoją korzyść. W dogodnej sytuacji znalazł się Nitkiewicz, którego świetnym podaniem "poszukał" Sobotta. Mając przed sobą niemalże pustą bramkę, nie zdołał jednak dobić rywala, a zawodnicy i kibice GKP mogli odetchnąć z ulgą.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również