GKP Gorzów - Odra 2-1. "Piłka dla mojego zespołu okazała się okrutna"

04.09.2010
Wodzisławianie prowadzili w Gorzowie Wielkopolskim, żeby w ostatnich pięciu minutach wypuścił całą zdobycz z rąk i wrócić do domu bez choćby punktu!
W pierwszej odsłonie pojedynku wiało nudą tak, że można było się przeziębić. Dość powiedzieć, że goście z Wodzisławia Śląskiego jedyny raz groźnie zagrozili bramce gorzowian w 35 minucie. Mateusz Słodowy przegrał jednak rywalizację ze Sławomirem Janickim.

Mobilizacja w przerwie podziałała na Odrę niczym zimny prysznic. Dobre dośrodkowanie z prawej strony boiska na gola strzałem głową zamienił doświadczony Jan Woś. Jego trafienie dodało jednak skrzydeł... ekipie GKP, która od tej pory osiągnęła sporą przewagę nad wydarzeniami na murawie. - Zadowolony nie jestem, bo mieliśmy już wygrany mecz. Piłka dla mojego zespołu okazała się okrutna. Czeka nas długa podróż do domu w kiepskich nastrojach. Szkoda, ale uczymy się na błędach - martwił się Leszek Ojrzyński, trener przyjezdnych.

Bo gdy wydawało się, że komplet pojedzie na Górny Śląsk, do frontalnego uderzenia przystąpili miejscowi. Na minuty przed końcem nadzieje kibicom niebiesko-białych przywrócił Emil Drozdowicz, wykorzystując zamieszanie w polu karnym. Gorzowianie nie zadowolili się remisem i poszli za ciosem. W 88. minucie trzy punkty zapewnił Grzegorz Wan, który zaledwie dziesięć minut wcześniej pojawił się na boisku w miejsce Josefa Petrika! - Wszystko, co przypuszczaliśmy przed tym spotkaniem, sprawdziło się. Mieliśmy rozpracowaną Odrę i wiedzieliśmy, jak szybkich ma piłkarzy. Nasza drużyna będzie grała do końca, niezależnie od okoliczności. Dziś to udowodniliśmy - cieszył się Krzysztof Pawlak, szkoleniowiec GKP.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również