Gerarda Cieślika irytują dwie sprawy - narzekanie na pogodę oraz sędziowie

29.07.2013
- Co mnie denerwuje? Sędziowie (śmiech). Zdenerwował mnie ten Musiał, co to prowadził ostatni mecz Ruchu z Lechią... - wyznaje Gerard Cieślik, legenda chorzowskiego Ruchu.
Portal slask.sport.pl zapytał Gerarda Cieślika co najbardziej irytuje go na starcie sezonu. Legenda "Niebieskich" zareagowała śmiechem. - Sędziowie Zdenerwował mnie ten Musiał, co to prowadził ostatni mecz Ruchu z Lechią. Ja jestem już stary i wzrok też mam już nie ten. Jeżeli jednak dostrzegam z trybun, że piłkarz ewidentnie zatrzymał piłkę ręką, a sędzia każe grać dalej, to już w porządku nie jest. Wiele razy zdarza się, że cały stadion krzyczy, wskazuje, że był faul czy ręka, a sędzia nic. Nie rozumiem tego. Czy kilka tysięcy ludzi może się mylić jednocześnie? Nie sądzę... - kończy nieco poważniejszy już Cieślik.

Były wielki piłkarz odniósł się także do przerw w meczach Ekstraklasy, które służyły uzupełnieniu płynów. - Takie są warunki grania i trzeba się z tym pogodzić. Za moich czasów też bywało gorąco, a jakoś nikt nie wpadł na pomysł, żeby przerywać mecz i dawać piłkarzom przerwę na napicie się wody. Graliśmy też zimą, w warunkach, o których dzisiejsi ligowcy nawet nie słyszeli. Śnieg, zmrożona murawa i koszulki z dekoltem po pępek. Więc piłkarze niech już tak bardzo na tę pogodę nie narzekają... - kręci głową Cieślik.
źródło: slask.sport.pl/ SportSlaski.pl

Przeczytaj również