"Gdybym ja zwątpił, wówczas to wszystko nie miałoby sensu"

08.04.2009
- Ogromny wpływ na nasze wyniki mają walkowery, którymi zostaliśmy ukarani w zimie. Gdyby nie one, ustawiałbym zespół w innym systemie gry - przekonuje Piotr Rzepka, trener Odry Opole.
W porównanie z kształtem tabeli, jaki zapanował zaraz po zakończeniu ostatniej rozegranej w minionym roku kolejki, Odra ma w dorobku trzy punkty mniej. Wszystko za sprawą walkowerów, jakimi klub został ukarany w zimie. Tymczasem cztery pierwsze wiosenne serie gier pozwoliły piłkarzom z Oleskiej dopisać do swojego konta ledwie jedno "oczko".

- Mogłoby być ich więcej, gdyby nie wspomniane walkowery. Mając na starcie wiosny 21 punktów, ustawiałbym bowiem zespół w zupełnie innym systemie gry. A tak w każdym meczu muszę maksymalnie ryzykować. Remisy w naszej sytuacji niczego przecież nie dają - wskazuje Piotr Rzepka. Szkoleniowiec zapewnia, że - mino coraz trudniejszego położenia - jego wiara w utrzymanie jest tak samo mocna jak pierwszego dnia pracy w Opolu. - Gdybym ja zwątpił, wówczas to wszystko nie miałoby sensu. Ci chłopcy naprawdę mają umiejętności do gry w I lidze. Pewnych rzeczy jednak nie przeskoczymy. W piłce nożnej na wszystko potrzeba czasu. Tutaj niczego nie da się zrobić za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - podkreśla trener Odry.

Jego plany dodatkowo komplikuje plaga kontuzji. Po starciu ze Zniczem Pruszków na zdrowie narzekają Adam Orłowicz, Piotr Adamczyk, Krystian Kalinowski i Paweł Król. - Ich młode organizmy powinny szybko poradzić sobie z urazami, ale nie mam pewności, czy zdążą do sobotniego pojedynku z Wisłą Płock. Chodzi zwłaszcza o Króla - rozkłada ręce opiekun opolskiej jedenastki. - Niezbędna jest nam jedna wygrana. Gdy taka nastąpi, zapoczątkujemy dobrą passę - przewiduje. Czasu na przełamanie pozostaje jednak coraz mniej.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również