"Gdyby nie trener Brzęczek, już bym w piłkę nie grał"

09.10.2014
Dariusz Pawlusiński latem trafił do Rakowa Częstochowa. Mimo prawie 37 lat na karku, zawodnik wciąż imponuje swoją formą. Pod Jasną Górą mogą się cieszyć, że ten zawodnik trafił do II-ligowca.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Pawlusiński zanotował już pięć goli, dołożył też kilka asyst. A jeszcze nie tak dawno myślał o zakończeniu kariery. - Jestem taką osobą, że chcę być tam, gdzie mnie ktoś potrzebuje. Dziękuję więc trenerowi Brzęczkowi, że wyciągnął do mnie pomocną dłoń. Gdyby nie on, już bym w piłkę nie grał. Latem przez dwa tygodnie trenowałem gościnnie z drużyną mojego brata, IV-ligową Unią turza Śląska. Byłem bardzo bliski podjęcia decyzji o skończeniu, bo nie miałem żadnych ofert. W ostatniej chwili odebrałem telefon z Rakowa. Cieszę się, że tu trafiłem. Poznałem ten klimat i jestem bardzo pozytywnie nastawiony do pracy - przyznaje.

Jak długo Pawlusiński będzie jeszcze grał w piłkę? - Znam bardzo dobrze Piotrusia Rockiego. On gra, zdrowie mu dopisuje, więc jeśli ominą mnie kontuzje, to też będę. Dziś czuję się, jakbym miał 25 lat. Piłka mnie cieszy, kocham ją i dopóki będzie mi starczało sił i umiejętności, to nie zawieszę butów na kołek - podkreśla.
źródło: SPORT

Przeczytaj również