Gdyby nie sobotni mecz, byłby zawodnikiem Odry Wodzisław

01.10.2009
Marcin Nowacki w ostatnich dniach sierpnia podpisał kontrakt z Odrą. Do wypożyczenia z Ruchu jednak nie doszło. Czy sam zawodnik, będący rezerwowym na Cichej, jest tym rozczarowany?
- Zrobiło się wokół tego tematu dużo szumu. Chyba mi to zaszkodziło. A chodziło tylko o to, że mam ambicję, żeby grać w ekstraklasie - tłumaczy z perspektywy czasu Nowacki, który uzgodnił wszystkie warunki z Odrą, w której kiedyś wypłynął na szerokie wody i zadebiutował w ekstraklasie. - Dlatego mam sentyment do tego klubu, wiele mu zawdzięczam - dodaje.

Transfer czasowy nie został skonsumowany, bo działaczy obu klubów poróżnił detal, a dokładnie to, czy "Mały" będzie mógł zagrać przeciwko Ruchowi w bezpośrednim starciu. "Niebiescy" nie chcieli się na to zgodzić, a Odrze szalenie na tym punkcie zależało. Mowa była o spotkaniu, które odbędzie się w najbliższą sobotę. - Nie ważne już! Teraz myślę o wywalczeniu sobie miejsca w składzie Ruchu. Nie wiem, czy trener zmieni coś w podstawowym składzie, skoro gramy naprawdę dobrze. Czekam jednak na kolejną szansę - zaznacza Nowacki.

Co na to Waldemar Fornalik przed meczem z Odrą? - Muszę przyznać, że nazwisko Marcina chodzi mi po głowie - zdradza szkoleniowiec, który jeśli ma ewentualny znak zapytania w pierwszym składzie, to na lewej pomocy. W słabej formie jest Pavol Balaż, więc ze Śląskiem wystąpił na tej pozycji Łukasz Janoszka, który nominalnie jest napastnikiem.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również