Gdyby nie "pudła" z karnych, Odra byłaby spokojna
29.04.2009
Arka Gdynia, Śląsk Wrocław i Polonia Warszawa. Z tymi rywalami Odra zdobyła tylko po punkcie, choć powinna zainkasować w każdym trzy "oczka". Niestety dla fanów drużyny z Wodzisławia, ich piłkarze nie wytrzymali presji, jaką jest wykorzystanie rzutu karnego.
Najpierw w słupek trafił Sławomir Szary, następnie pomylił się Jan Woś. Ostatnio pojedynek z bramkarzem przegrał natomiast Maciej Małkowski. - Mój karny był chyba w 82 minucie, więc wtedy drużyna Śląska mogłaby jeszcze ten wynik odrobić. Teraz Maciek mógł im strzelić już gola do szatni i byłoby po zawodach - opowiada Woś. - Oczywiście żartuję, a tak na poważnie, to nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nie wykorzystujemy "jedenastek". To bardzo dziwne. Szczególnie w takim meczu jak z Polonią, gdzie remis nie był dla nas złym rezultatem i nie było jakiejś szczególnej presji przed strzałem z "wapna" - dodaje.
- Gdybyśmy wykorzystali te karne, bylibyśmy już spokojni o ligowy byt. Oby na koniec nie było płaczu - mówi rozczarowany pomocnik Odry, Marcin Malinowski.
Małkowski, który nie raz przesądzał o zwycięstwach swojej drużyny, chce jak najszybciej zrehabilitować się za feralne uderzenie w ostatniej minucie potyczki ze stołeczną Polonią. - Jeśli będziemy mieć w następnej kolejce rzut karny, to nie będę miał oporu, aby podejść do piłki. Muszę jak najszybciej zmazać plamę z ostatniego meczu - zapowiada lewoskrzydłowy z Wodzisławia.
Ekipie znad czeskiej granicy zdecydowanie lepiej wychodzi obrona karnych niż ich strzelanie. Najlepszym przykładem jest wtorkowy mecz Pucharu Ekstraklasy i wygrany pojedynek Adama Stachowiaka z Pawłem Magdoniem z GKS-u Bełchatów.
Najpierw w słupek trafił Sławomir Szary, następnie pomylił się Jan Woś. Ostatnio pojedynek z bramkarzem przegrał natomiast Maciej Małkowski. - Mój karny był chyba w 82 minucie, więc wtedy drużyna Śląska mogłaby jeszcze ten wynik odrobić. Teraz Maciek mógł im strzelić już gola do szatni i byłoby po zawodach - opowiada Woś. - Oczywiście żartuję, a tak na poważnie, to nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nie wykorzystujemy "jedenastek". To bardzo dziwne. Szczególnie w takim meczu jak z Polonią, gdzie remis nie był dla nas złym rezultatem i nie było jakiejś szczególnej presji przed strzałem z "wapna" - dodaje.
- Gdybyśmy wykorzystali te karne, bylibyśmy już spokojni o ligowy byt. Oby na koniec nie było płaczu - mówi rozczarowany pomocnik Odry, Marcin Malinowski.
Małkowski, który nie raz przesądzał o zwycięstwach swojej drużyny, chce jak najszybciej zrehabilitować się za feralne uderzenie w ostatniej minucie potyczki ze stołeczną Polonią. - Jeśli będziemy mieć w następnej kolejce rzut karny, to nie będę miał oporu, aby podejść do piłki. Muszę jak najszybciej zmazać plamę z ostatniego meczu - zapowiada lewoskrzydłowy z Wodzisławia.
Ekipie znad czeskiej granicy zdecydowanie lepiej wychodzi obrona karnych niż ich strzelanie. Najlepszym przykładem jest wtorkowy mecz Pucharu Ekstraklasy i wygrany pojedynek Adama Stachowiaka z Pawłem Magdoniem z GKS-u Bełchatów.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów