Gąsiński powędruje na ławkę? "Muszę być uczciwy wobec chłopaków"

23.11.2010
Kolejne dwa błędy, które przytrafiły się bramkarzowi Polonii Szymonowi Gąsińskiemu mogą mieć duże konsekwencje. - Mam do niego pretensje o brak koncentracji - mówi Mirosław Dreszer.
Pierwsza wpadka, podczas wyjazdowego spotkania z Lechem Poznań, Gąsińskiemu przytrafiła się już w 6. minucie. - To nie był błąd, to był "wielbłąd" - denerwuje się opiekun klubowych bramkarzy, Mirosław Dreszer. Co takiego zrobił golkiper? Nie zdołał złapać piłki zagranej przez Sławomira Peszkę, co wykorzystał napastnik "Kolejorza", Artjoms Rudnevs. - Jeżeli chcesz chwytać piłkę w ten sposób, korzystając z odbicia od murawy, musisz mieć pewność, że obok nie ma rywala. Szymon się co do tego nie upewnił - wytyka błąd trener.

Pod koniec drugiej części gry oglądaliśmy kolejny "klops" Gąsińskiego. - Po dwóch dobrych wyjściach na przedpole, za lekko podszedł do trzeciego - opisuje Dreszer. Na szczęście dla Polonii, z tej sytuacji nie padła bramka. Z linii bramkowej piłkę wybił Szymon Sawala.

Bramkarzowi już wcześniej przytrafiały się błędy. Między innymi w spotkaniu z Jagiellonią Białystok. - Marcin Juszczyk stracił miejsce w składzie po nie najlepszych interwencjach w meczu z Wisłą Kraków. Skala jego błędów była mniejsza niż Szymona w Poznaniu. A ja muszę być uczciwy wobec chłopaków. Jeśli ktoś zasuwa na 120 procent i jest gotów do gry po błędzie kolegi, nie mogę go nieustannie trzymać na ławce - ocenia Dreszer.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również