Gapiński poturbowany przez Golloba
12.05.2009
W pierwszej swojej gonitwie Gapiński zerwał bowiem taśmę, natomiast w trzecim, kiedy to wraz z Nicki Pedersenem jechał po pięć punktów dla Włókniarza, został staranowany przez Tomasza Golloba. Lekarz naszej drużyny orzekł, że wychowanek pilskiej Polonii nie jest zdolny do dalszej jazdy.
Początkowo Gapiński nie zgadzał się z decyzją lekarza, jednak z perspektywy czasu skłania się ku jego orzeczeniu. - Wynikło małe nieporozumienie. Lekarz od razu, gdy mnie zobaczył widział w jakim jestem stanie i zdecydował, że nie mogę jechać dalej. Ja w całym tym szoku mówiłem, że chcę jechać i żeby mi to umożliwiono. Doktor nie zgodził się, bo bał się o moje zdrowie i chyba podjął słuszną decyzję. Szybko wszystko sobie wyjaśniliśmy - powiedział Gapiński.
Upadek żużlowca należał do bardzo nieprzyjemnych. "Gapa" spadł z motoru i z całym impetem uderzył plecami o tor. Kibice zamarli, gdyż mieli w pamięci kontuzję łopatki oraz żeber z końcówki sezonu, która zakończyła jego starty w roku 2008. Na szczęście, urazy te raczej się nie odnowiły. - Mówiąc szczerze czuję się średnio. Ani nie za dobrze, ani bardzo źle. Jestem ogólnie mocno poobijany i pozdzierany. Postanowiłem zrobić sobie tydzień przerwy w startach, dlatego też nie pojadę we wtorek w barwach Vastervik. Dzisiaj byłem u lekarza, jutro przejdę dokładne badania i będę wiedzieć na sto procent jaki jest stan mojego zdrowia. Wątpię jednak, aby odnowiła mi się zeszłoroczna kontuzja - skomentował zawodnik.
Całe wydarzenie z udziałem upadku Gapińskiego miało miejsce w biegu dziewiątym. Na wejściu w drugi łuk jadącego na drugiej pozycji żużlowca staranował rozpędzony Tomasz Gollob, który zahaczył barkiem Gapińskiego, wytrącając mu z rąk kierownicę. Sędzia podjął decyzję o wykluczeniu młodszego z braci Gollobów, który stanowczo się z tym nie zgadzał i odbył rozmowę z arbitrem zawodów, w której zasugerował nawet, że to zawodnik Włókniarza ma problemy z opanowaniem motocykla.
Początkowo Gapiński nie zgadzał się z decyzją lekarza, jednak z perspektywy czasu skłania się ku jego orzeczeniu. - Wynikło małe nieporozumienie. Lekarz od razu, gdy mnie zobaczył widział w jakim jestem stanie i zdecydował, że nie mogę jechać dalej. Ja w całym tym szoku mówiłem, że chcę jechać i żeby mi to umożliwiono. Doktor nie zgodził się, bo bał się o moje zdrowie i chyba podjął słuszną decyzję. Szybko wszystko sobie wyjaśniliśmy - powiedział Gapiński.
Upadek żużlowca należał do bardzo nieprzyjemnych. "Gapa" spadł z motoru i z całym impetem uderzył plecami o tor. Kibice zamarli, gdyż mieli w pamięci kontuzję łopatki oraz żeber z końcówki sezonu, która zakończyła jego starty w roku 2008. Na szczęście, urazy te raczej się nie odnowiły. - Mówiąc szczerze czuję się średnio. Ani nie za dobrze, ani bardzo źle. Jestem ogólnie mocno poobijany i pozdzierany. Postanowiłem zrobić sobie tydzień przerwy w startach, dlatego też nie pojadę we wtorek w barwach Vastervik. Dzisiaj byłem u lekarza, jutro przejdę dokładne badania i będę wiedzieć na sto procent jaki jest stan mojego zdrowia. Wątpię jednak, aby odnowiła mi się zeszłoroczna kontuzja - skomentował zawodnik.
Całe wydarzenie z udziałem upadku Gapińskiego miało miejsce w biegu dziewiątym. Na wejściu w drugi łuk jadącego na drugiej pozycji żużlowca staranował rozpędzony Tomasz Gollob, który zahaczył barkiem Gapińskiego, wytrącając mu z rąk kierownicę. Sędzia podjął decyzję o wykluczeniu młodszego z braci Gollobów, który stanowczo się z tym nie zgadzał i odbył rozmowę z arbitrem zawodów, w której zasugerował nawet, że to zawodnik Włókniarza ma problemy z opanowaniem motocykla.
Polecane
Sporty inne