Frankowski zrównał się z Cieślikiem? "Wolałbym, żeby Franek nie strzelił..."

31.03.2013
Gol strzelony Piastowi oznacza, że Tomasz Frankowski w klasyfikacji wszech czasów zrównał się z Gerardem Cieślikiem, dotychczasowym numerem trzy. - To powód do dumy i szczęścia - uśmiechał się napastnik "Jagi".
Zarówno Cieślik jak i Frankowski mają w tej chwili po 167 goli strzelonych na boiskach polskiej ekstraklasy. - To powód do dumy i radości. Szkoda tylko, że nie oddałem więcej strzałów na bramkę, bo może udałoby mi się pewniej "wskoczyć" do tej klasyfikacji - uśmiechał się po spotkaniu z Piastem Tomasz Frankowski.

Ciekawą tezę odnośnie osiągnięcia "Franka" postawił natomiast Tomasz Hajto. - Bardzo się cieszę, że Tomek wciąż strzela gole. Te bramki dają nam punkty, a jemu gwarantują wejście do klasyfikacji wszech czasów. Myślę jednak, że Franek wolałby dziś nie trafić do bramki, a wygrać mecz... - przyznał trener.

- Na pierwszym miejscu stawiamy Jagiellonię i jej wyniki, a nie pojedyncze rekordy - podkreślił Hajto, który przyznał, że również wolałby trzy punkty od gola dla swojego podopiecznego.

Przypominamy również, że według wyliczeń Mariusza Gudebskiego, byłego rzecznika Ruchu Chorzów, Gerard Cieślik strzelił w ekstraklasie nie 167, a 168 bramek. Autor książki "Z Orłem na piersi - 90 lat biało-czerwonych" jest pewien, że błąd został popełniony w encyklopedii "Fuji", na którą to powołują się inne źródła. Według tej wersji zatem "Franek" nie dogonił legendy Ruchu.
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również