Franciszek Smuda: Człowiek nie śpi po nocach...

13.04.2014
– Jesteśmy w bardzo złej sytuacji, każdy widzi w jaki sposób trzeba co tydzień układać ten zespół. Jak się nie gra podstawowym składem, to jest nam trudno – mówił po wczorajszym, przegranym meczu z Podbeskidziem, trener Wisły Franciszek Smuda.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
– Ci młodzi chłopcy, którzy wystąpili, dali z siebie wszystko. Przegraliśmy po golu samobójczym. Mamy teraz dwa tygodnie, żeby się pozbierać, aby doszli zawodnicy po żółtych kartkach. Niestety, kontuzja Arka Głowackiego jest poważniejsza, choć nie znam dokładnych szczegółów.Problem jest też z Piotrem Brożkiem. Zobaczymy, czy uda nam się doprowadzić ich do dobrego stanu za dwa tygodnie. Wypadają nam w najbliższym meczu Bunoza i Dudka – dodawał niepocieszony szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”

– Nie chcę tłumaczyć tego zespołu, bo po tej jesieni przyzwyczailiśmy się tego, że to drużyna na mistrzostwo. To nie jest taki zespół, my dopiero mieliśmy taki zbudować. Przy tych wszystkich problemach jest to bardzo trudne. Jeśli ktoś jest tak mocny, że pstryknięciem palca to poukłada, to bardzo chętnie się z nim spotkam. Sami co tydzień widzicie, jak to wygląda, człowiek nie śpi po nocach, zastanawia się kogo gdzie ustawić, kogo wstawić z trzeciej ligi. Trzeba mieć doświadczenie, umiejętności, jeśli chce się wygrywać. Ci piłkarze dali z siebie wszystko – komentował obszernie Franciszek Smuda.

Jaki cel w „dogrywce” przyświecał będzie krakowskiej drużynie? – Nie powiem o mistrzostwie, bo ktoś powie, że upadłem na głowę. Cel można postawić jeden – chcemy zdobyć jak najwięcej punktów, wspiąć się jak najwyżej w tabeli, bo od tego zależy wypłata dla klubu z telewizji – mówił były selekcjoner, narzekając jednocześnie na małą liczbę kibiców wspierających zespół podczas sobotniego starcia.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również