Fornalik miał pretensje do Piecha. "Bo mam klapki na oczach"

18.09.2011
Arkadiusz Piech był najlepszym zawodnikiem meczu Ruchu Chorzów z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Trener Waldemar Fornalik miał jednak do niego pretensje. Zdaniem napastnika - całkiem słuszne!
Oprócz idealnego wypuszczenia prostopadłą piłką Macieja Jankowskiego, Piech w drugiej połowie sam miał dwie doskonałe okazje do zdobycia bramki. Obie zmarnował. I to nie do końca spodobało się Fornalikowi. - Trener miał do mnie trochę pretensji, bo mogłem w tych sytuacjach dostrzec lepiej ustawionych partnerów. Dokonałem jednak takich wyborów, jakie dokonałem. Trudno. Jestem napastnikiem i mam czasami klapki na oczach, myśląc tylko o bramce. Czasem trzeba dograć do kolegów - kaja się napastnik.

26-latek w Bielsku żałował  sytuacji, w której zachował się... perfekcyjnie. Idealnie złożył się do strzału półprzewrotką i zdobyłby gola, gdyby nie Mateusz Bąk, który świetnie sparował piłkę na rzut rożny, po uprzednim odbiciu jej od słupka. To mogła być równie piękna bramka, jak ta zdobyta przez bielszczan tydzień temu na boisku w Warszawie. - Piłka może była po tym woleju zbyt lekko uderzona... - zastanawia się Piech. - Może gdybym czyściej ją trafił, tak po prostej, to byłby gol. Ale ona poszła w kozioł, trochę zwolniła i bramkarz miał czas to wyciągnąć, mimo że leciała w samo okienko. Inna sprawa, że był bardzo dobrze ustawiony. Szkoda. Żałuję, bo to mogła być bardzo piękna bramka - mówił Piech.

Piłkarz, który już zimą był mocno sponiewierany po sparingu z Podbeskidziem, teraz też odczuł twardą grę rywala. - Tak to już z obrońcami jest, że trzeba się z nimi ścierać, walczyć o piłkę i wygrywać pozycję, więc przy okazji są też jakieś faule - mówi. - Ciężko się z nimi grało, bo oni stawiają trudne warunki. Wiadomo, bielszczanie to beniaminek, a w I lidze gra się bardzo twardo, siłowo. Oni nadrabiają ambicją, więc z takimi zespołami nie ma łatwych meczów - zakończył Arkadiusz Piech.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również