"Forma Ruchu Chorzów? Ona była od początku sezonu, brakowało szczęścia"

08.10.2012
Dzisiaj nikt już nie opowiada kawałów o kibicach Ruchu Chorzów, zamawiających cztery Lechy bądź pięć Pilznerów. "Niebiescy" po zmianie trenera wygrywają mecz za meczem.
"Niebiescy" nie przegrali pięciu ostatnich meczów, cztery ostatnie wygrywając. - Ostatnie występy potwierdziły, że Ruch jest dobrze przygotowany. Pozostaje więc przychylić się do opinii, że kłopoty były w sferze mentalnej. W głowach piłkarze źle sobie ten sezon poukładali - uważa Leszek Dyja, trener przygotowania motorycznego klubu.

- Najpierw był stan euforii po stosunkowo łatwym pokonaniu macedońskiej przeszkody w Lidze Europy, by nagle, po zdecydowanie przegranych meczach z Viktorią Pilzno i inauguracyjnym spotkaniu w Poznaniu, sytuacja diametralnie się zmieniła - ocenia Dyja.

Jaka jest więc przyczyna bardzo słabego początku w wykonaniu "Niebieskich"? - Będę bronił chłopaków. O porażkach z Widzewem i ze Śląskiem zdecydował splot niekorzystnych okoliczności. Dwie czerwone kartki i rzut karny w Łodzi, ręka Marcina Kikuta i jedenastka w samej końcówce starcia we Wrocławiu. Forma więc była od początku sezonu, zabrakło jednak trochę szczęścia, ale nie wracajmy już do tego - ucina temat trener.

Dyja pracuje nie tylko w Ruchu, ale też w reprezentacji Polski. Od wczoraj przebywa w Warszawie, gdzie dzisiaj rozpoczyna się zgrupowanie kadry. Z Chorzowem będzie cały czas w kontakcie. Pod jego nieobecność, zawodnicy będą przechodzić testy sprawdzające. W sobotę "Niebiescy" zmierzą się w grze kontrolnej ze Śląskiem Wrocław.
źródło: SPORT

Przeczytaj również