FEN 14: Walki zaczęły się jeszcze przed galą!

16.10.2016
Wczoraj w katowickim Spodku odbyła się gala Fight Exclusive Night 14. Pierwsze starcia zobaczyliśmy już na dwie godziny przed rozpoczęciem gali.
www.fen-mma.com
Gala FEN 14 Silesian Rage przyciągnęła do Spodka wielu fanów chorzowskiego Ruchu, którzy tłumnie przyszli wspierać swoich kolegów. To zdecydowanie nie spodobało się fanatykom GKS Katowice i Górnika Zabrze, którzy za wszelką cenę chcieli chorzowianom uniemożliwić wejście do hali. Obie grupy dążyły do starcia, ale do tego nie doszło, gdyż ogromne siły policji skutecznie blokowały obie grupy kibiców. Ostatecznie fani Ruchu weszli do Spodka i głośno dopingowali zawodników. Chaos przed halą spowodował, iż wielu kibiców nie mogło dostać się do środka, gdyż służby porządkowe i ochrona były mocno niedoinformowane i odsyłały fanów MMA od jednego wejścia do drugiego. Dlatego też podczas pierwszych walk katowicki obiekt świecił pustkami, dopiero ok godziny 21 trybuny zaczęły się zapełniać.

W pierwszej walce reprezentant Silesian Cage Club Piotr Olszynka przegrał z Kamilem Selwą. Już na początku walki Selwa sprowadził naszego zawodnika do parteru i kontrolował walkę. Na początku drugiego starcia Olszynka zaskoczył rywala i trafił wysokim kopnięciem, zawodnik z Rzeszowa jednak zachował przytomność i ponownie sprowadził walkę do parteru, w trzeciej rundzie znów Selwa kontrlował walkę i to on odniósł zasłużone zwycięstwo. W kolejnej walce Łukasz Stanek poddał przez balachę na kolano reprezentanta Sportowego Zagłębia Sosnowiec Adriana Błeszyńskiego, a później Albert Odzimkowski pokonał przez duszenie zza pleców Mateusza Strzelczyka. 

Kartę Główną rozpoczęły dwa tzw. "Freak Fighty", w których nie oglądaliśmy zawodników MMA, a kulturystę i strongmana. Akop Szostak dostał rywala "na przetarcie" Czecha Martina Chudeja, który w zawodowym MMA częściej przegrywał niż wygrywał, ale to on już na samym początku walki zaatakował polskiego kulturystę i szybko znokautował. Później do klatkoringu wszedł były strongman Tyberiusz Kowalczyk, który zmierzył się z doświadczonym Tomaszem Czerwińskim, który wszystkie swoje ostatnie walki przegrywał przez KO w pierwszej rundzie. "Tyberian" nie miał większych problemów z pokonaniem tak słabego zawodnika. Po kilku mocnych wymianach Kowalczyk zapiął gilotynę, a po chwili Czerwiński już odklepał, pomimo tego, że duszenie nie było do końca dobrze założone. Na szczęście później sportowo było już nieco lepiej. W pojedynku wagi średniej Andrzej Grzebyk pokonał Alexeya Repalova. Grzebyk miał ogromną przewagę w pierwszej rundzie i na drugą Białorusin już nie wyszedł zgłaszając kontuzję. Do kolejnej walki wyszedł Kamil Jenel, który w pojedynku K-1 mierzył się z Pavlem Oboznym.  Zawodnik Paco Katowice od razu ruszył do ataku i zdominował rywala. Szczególnie skutecznie były jego low-kicki, którymi demolował rywala posyłając go dwukrotnie na deski. Na druga rundę Białorusin jeszcze wyszedł, ale kilka kolejnych kopnięć zakończyło tę walkę. Kamil Jenel pokazał, że jest jednym z najlepszych zawodników K-1 w kraju, a może i w Europie. Kolejna walka na zasadach K-1 była ozdobą gali. Starcie Pawła Biszczaka z z Tomaszem Gromadzkim było fenomenalne. Oglądaliśmy mnóstwo efektownych wymian, a żaden z zawodników przez 3 rundy nie potrafił osiągnąć przewagi i sędziowie zarządzili dogrywkę, w której lepszy był już Biszczak i to on wzniósł ręce w geście zwycięstwa. W walce o pas kategorii lekkiej Roman Szymański nie był w stanie obronić tytułu mistrzowskiego w starciu z Brazylijczykiem Joiltonem Santosem. Santos miał spora przewagę fizyczną i skutecznie to wykorzystywał dominując polaka przez cały pojedynek. Później zobaczyliśmy walkę, na którą czekało większość zgromadzonych w hali kibiców. Chorzowianin Paweł Hadaś walczył z Pawłem Brandysem. Hadaś zaczął od kilku kopnięć czym zaskoczył rywala, po chwili walka przeniosła się do parteru, ale tam również to chorzowianin był lepszy. W drugiej rundzie ponownie Hadaś dominuje w parterze, na trzecie starcie Brandys wyszedł już bardzo zmęczony, co reprezentant Spartan Chorzów musiał wykorzystać. Gdy tylko walka przeniosła się do parteru Hadaś wszedł za plecy rywala i duszeniem zza pleców odnosi siódme zwycięstwo z rzędu. Tą wygraną chorzowianin udowodnił, że należy do absolutnej czołówki polskiej kategorii średniej. W ostatniej walce wieczoru Tomasz Sarara w pojedynku K-1 pokonuje jednogłośną decyzją Denisa Stolzenbacha.

Podsumowując można powiedzieć, że w niektórych pojedynkach zabrakło nieco emocji i wyższego poziomu sportowego zawodników, fani MMA mają już chyba dość "Freak Fightów", ale poza tym było ciekawie szczególnie w walkach Kamila Jenela i Pawła Hadasia. "Nasi" zawodnicy nie zawiedli oczekiwań kibiców i odnieśli przekonujące zwycięstwa. Ciekawi jesteśmy czy po nieprzyjemnych ekscesach sprzed Spodka federacja FEN zdecyduje się kiedyś na powrót na Górny Śląsk.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również