FELIETON: Żarty się skończyły... Miasto musi uratować Rozwój!

30.09.2015
Sport w Katowicach ma się... średnio. Żadna nowość. Hokej jest na granicy śmierci albo już umarł, koszykówka i siatkówka próbują wstać z kolan, ale do ekstraklasy wciąż daleka droga. Dumą miasta mają więc być piłkarze. Ok... A są? Którzy?
Rozwój Katowice budzi moją sympatię. Z różnych względów. Po części z powodu pracujących tam ludzi, związanych z klubem od lat, po części z sentymentu-  odwiedzam z mikrofonem stadion przy Zgody od dłuższego czasu, byłam świadkiem obu awansów- najpierw tego spokojnego, pewnego do drugiej ligi a później szalonego, niespodziewanego na zaplecze ekstraklasy. Awansu, który zwieńczył trudny,  naszpikowany problemami sezon.

Wygląda na to, że ten awans nie był nikomu potrzebny. Ani miastu, ani kibicom, ani przede wszystkim Rozwojowi, bo stabilny i wypłacalny do niedawna klub znalazł się w tarapatach. Widać sporych, skoro działacze i piłkarze zdecydowali się uczynić z tego główny temat pierwszych od lat ligowych derbów Katowic.

Transparent z apelem do prezydenta, koszulki, teraz list otwarty zarządu. Klub ze Zgody potrzebuje wsparcia, oczekuje pomocy od miasta i ma żal, że mimo awansu wciąż nie jest dostrzegany przez rządzących.

Pretensje Rozwoju łatwo odeprzeć. Nikt im przecież nie kazał pchać się na piłkarskie salony. Źle im było w drugiej lidze? Byt raczej spokojny, wydatki mniejsze a i o kwestie licencyjne nie trzeba by się martwić... Można by co roku mówić, że się walczy o awans a potem kończyć sezon w środku tabeli, bo się akurat tym razem nie udało... Miłe, łatwe życie...A tak to przeżyli chwilę triumfu i radości a teraz przygniata ich rzeczywistość. A czego się spodziewali?

Robert Lewandowski jest dziś na ustach całego piłkarskiego świata, bo marzył. Marzył, pracował i walczył. Nie bal się marzyć o czymś większym i lepszym. Dziś ma wszystko. Arek Milik biegając kiedyś po murawie stadionu przy Zgody też marzył i dziś te marzenia spełnia.

Rozwój też ma prawo marzyć. Marzył o pierwszej lidze i swoje marzenie zrealizował. Skoczył w przepaść? Nie sądzę. Powiem więcej- jestem przekonana, że piłkarsko mimo średniego startu klub się na zapleczu ekstraklasy obroni. Jeśli tylko będzie miał taką możliwość.

Zdaję sobie sprawę, że dla Katowic priorytetem jest GieKSa. Rozumiem. Przy Zgody też to wiedzą i nikt się nie spodziewa równego traktowania obu klubów. Bo miasta nie stać, bo strategia sportowa... Jasne. Ale to nie pora na takie rozważania. Jeśli bez pomocy miasta Rozwój będzie musiał wycofać się z rozgrywek, to miasto musi pomóc. By wielki sukces małego klubu nie poszedł na marne.  Bo oni ciężko na tę szansę zapracowali. Bo przecież było i wciąż jest o nich głośno w całej piłkarskiej Polsce.

Miasto powinno pomóc choćby po to, by już nikt nie wyliczał mu milionów przelewanych na Bukową. Brzmi dziwnie? A rozważcie taki scenariusz: Rozwój mimo miejsca w środku tabeli wycofuje się z rozgrywek z przyczyn finansowych a GieKSa kończy sezon spadkiem... Wtedy oba stadiony spokojnie można będzie zamienić w bazary albo paść na nich krowy- nie sądzę, by w mieście wydano wtedy jeszcze choć złotówkę na piłkę...

A choć Katowice są miastem wielkich wydarzeń, choć goszczą siatkarzy, kolarzy , piłkarzy ręcznych i Bóg wie kogo jeszcze, choć w kwietniu gościć będą także hokeistów, to najważniejszym sportem w mieście jest piłka nożna. Więc niech istnieje po obu jego stronach.

Olga Rybicka
reporterka
TVP Katowice
autor: Olga Rybicka

Przeczytaj również