FELIETON: Wspólny obóz śląskich ligowców… wreszcie jakiś ciekawy pomysł!
24.10.2014
Ta zima będzie inna niż wszystkie. Dziennikarzom będzie jakby lżej, zwłaszcza tym, których gazety czy telewizje wysyłają w ślad za wyjeżdżającymi w poszukiwaniu słońca i zielonych muraw zespołami. Zaraz… cofam to. Dziennikarz, który w zimie zamiast marznąć w Polsce, relacjonuje przygotowania którejś z drużyn w ciepłej Turcji i tak ma lepiej.
Prezesi naszych klubów poszli po rozum do głowy i postanowili zorganizować wspólny wyjazd na zgrupowanie. Piłkarze Górnika, Piasta, Podbeskidzia i Ruchu razem udadzą się do Turcji: jednym samolotem, być może do jednego hotelu. Z takiego rozwiązania mogą wyniknąć tylko korzyści.
Po pierwsze – finansowe. Wyczarterowanie samolotu to czołowa pozycja na liście wydatków, a w ten sposób koszty dzieli się na cztery. Przecież i tak wszyscy jeżdżą do Turcji, i tak w tym samym czasie. Hotel też można wynająć wspólnie – z pewnością da się wynegocjować niższe ceny, a i przy śniadaniu weselej. Trzeba się tylko upewnić, czy jest w pobliżu wystarczająca ilość boisk do trenowania, bo cztery zespoły po jednym biegać nie mogą.
Wspólny wyjazd to także korzyść sportowa. Często trenerzy narzekają, że na zimowych zgrupowaniach ciężko o dobrych, sprawdzonych sparingpartnerów. Zdarzają się duże rozczarowania, niedotrzymane terminy i rywale prezentujący poziom dużo niższy od oczekiwanego. I tu gotowe rozwiązanie: pod ręką jest przeciwnik z własnego podwórka, z którym zawsze można się zmierzyć.
Przede wszystkim jednak liczy się chęć wspólnego działania, porozumienie. W naszych klubach, jak w wielu innych w Polsce, się nie przelewa i to dobrze, że prezesi znaleźli sposób, by dzięki współpracy zaoszczędzić. To jasny sygnał, że w imię wspólnego dobra, można znaleźć kompromis. Śląskie zespoły, choć na co dzień każdy walczy w swojej sprawie, mogą działać razem. Dziś jest to wspólne zimowe zgrupowanie, jutro można pójść krok dalej – wspólny front podczas rozmów z PZPN-em czy podczas szukania sponsorów. Wierzę, że może wyniknąć z tego coś naprawdę dobrego.
Czy takie rozwiązanie ma jakieś minusy? Czy może na przykład nie spodobać się kibicom? Nie sądzę. Kibic też powinien mieć świadomość sytuacji finansowej swojego klubu i wiedzieć, że w dzisiejszych czasach na Śląsku nie jest łatwo o pieniądze na sport. I że każda zaoszczędzona w ten sposób złotówka kiedyś na pewno się przyda. Sportowo także trudno znaleźć wady tego pomysłu. Bo nikt mi chyba nie powie, że przy tej okazji zespoły zbyt dobrze się poznają, rozpracują przeciwników itp. Do tego nie trzeba wspólnych wyjazdów, można to bez problemów zrobić na miejscu.
Dziennikarze relacjonujący przygotowania też zaoszczędzą – nie trzeba będzie zbyt wiele podróżować, wszystkie drużyny będą pod ręką… Dzięki temu z pewnością wszyscy będziemy na bieżąco. Wyglądając w tej chwili za okno trochę im zazdroszczę… Pocieszam się jednak myślą, że zanim przyjdzie do końca rundy jesiennej i wyjazdu, jeszcze tu trochę z nami pomarzną…
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Prezesi naszych klubów poszli po rozum do głowy i postanowili zorganizować wspólny wyjazd na zgrupowanie. Piłkarze Górnika, Piasta, Podbeskidzia i Ruchu razem udadzą się do Turcji: jednym samolotem, być może do jednego hotelu. Z takiego rozwiązania mogą wyniknąć tylko korzyści.
Po pierwsze – finansowe. Wyczarterowanie samolotu to czołowa pozycja na liście wydatków, a w ten sposób koszty dzieli się na cztery. Przecież i tak wszyscy jeżdżą do Turcji, i tak w tym samym czasie. Hotel też można wynająć wspólnie – z pewnością da się wynegocjować niższe ceny, a i przy śniadaniu weselej. Trzeba się tylko upewnić, czy jest w pobliżu wystarczająca ilość boisk do trenowania, bo cztery zespoły po jednym biegać nie mogą.
Wspólny wyjazd to także korzyść sportowa. Często trenerzy narzekają, że na zimowych zgrupowaniach ciężko o dobrych, sprawdzonych sparingpartnerów. Zdarzają się duże rozczarowania, niedotrzymane terminy i rywale prezentujący poziom dużo niższy od oczekiwanego. I tu gotowe rozwiązanie: pod ręką jest przeciwnik z własnego podwórka, z którym zawsze można się zmierzyć.
Przede wszystkim jednak liczy się chęć wspólnego działania, porozumienie. W naszych klubach, jak w wielu innych w Polsce, się nie przelewa i to dobrze, że prezesi znaleźli sposób, by dzięki współpracy zaoszczędzić. To jasny sygnał, że w imię wspólnego dobra, można znaleźć kompromis. Śląskie zespoły, choć na co dzień każdy walczy w swojej sprawie, mogą działać razem. Dziś jest to wspólne zimowe zgrupowanie, jutro można pójść krok dalej – wspólny front podczas rozmów z PZPN-em czy podczas szukania sponsorów. Wierzę, że może wyniknąć z tego coś naprawdę dobrego.
Czy takie rozwiązanie ma jakieś minusy? Czy może na przykład nie spodobać się kibicom? Nie sądzę. Kibic też powinien mieć świadomość sytuacji finansowej swojego klubu i wiedzieć, że w dzisiejszych czasach na Śląsku nie jest łatwo o pieniądze na sport. I że każda zaoszczędzona w ten sposób złotówka kiedyś na pewno się przyda. Sportowo także trudno znaleźć wady tego pomysłu. Bo nikt mi chyba nie powie, że przy tej okazji zespoły zbyt dobrze się poznają, rozpracują przeciwników itp. Do tego nie trzeba wspólnych wyjazdów, można to bez problemów zrobić na miejscu.
Dziennikarze relacjonujący przygotowania też zaoszczędzą – nie trzeba będzie zbyt wiele podróżować, wszystkie drużyny będą pod ręką… Dzięki temu z pewnością wszyscy będziemy na bieżąco. Wyglądając w tej chwili za okno trochę im zazdroszczę… Pocieszam się jednak myślą, że zanim przyjdzie do końca rundy jesiennej i wyjazdu, jeszcze tu trochę z nami pomarzną…
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów