FELIETON: Sport i polityka… Naczynia połączone
Sport i polityka są ze sobą nierozerwalnie związane. Z prostej przyczyny – pieniądze. W naszym regionie jest bardzo niewiele sportowych klubów niezależnych od miejskiej kasy – dosłownie kilka, które bez publicznych pieniędzy byłyby w stanie funkcjonować. Większość utrzymują miasta i z tej choćby przyczyny ich los jest w dużej mierze uzależniony od widzimisię rządzących miejskim budżetem. Przykładów nie brakuje. Gdzie dzisiaj byłby Ruch, Górnik czy GieKSa bez pieniędzy z miasta? Wiele klubów dawno by upadło.
Ma to oczywiście i swoje złe strony. Kilka dni temu byłam świadkiem nieprzyjemnej sceny – po niezbyt udanym meczu trener drużyny zamiast udać się do szatni i porozmawiać z zawodnikami ze spuszczoną głową wysłuchiwał, co ma mu do powiedzenia prezydent miasta. Stałam na szczęście wystarczająco daleko, by nie słyszeć ani słowa z tej tyrady, ale łatwo było się domyślić, że nie chwali jego pracy ani nie zaprasza go na kawę… Było mi naprawdę przykro, że w tym uczestniczę.
Z drugiej strony – sport jest świetną promocją dla polityków. Władze dbające o kluby i obiekty sportowe niespecjalnie muszą się martwić o kolejne kadencje. Zresztą ze znaczenia sportu zdają sobie sprawę- wystarczy wybrać się na jakikolwiek stadion tuż przed wyborami – na trybunach tłumy polityków…
Mam wątpliwości, czy kandydować powinni czynni sportowcy. Kadencja trwa cztery lata, a który z nich może z całkowitą pewnością stwierdzić, gdzie za te cztery lata będzie? Transfery, różne kluby, czasem na drugim końcu Polski… jak wtedy wypełniać swoje obowiązki? Konieczny będzie wybór między karierą polityczną i sportową?
Celowo nie poruszam tematu predyspozycji sportowców do zajmowania się polityką. Wiadomo – są różni. Każda kampania przynosi szereg anegdot o kandydatach, którzy startują w wyborach, a nie mają zielonego pojęcia o tym, co mieliby robić. Sportowcy nie są tu odosobnieni.
Na listach wyborczych aż się roi od nazwisk znanych z boisk, lodowisk czy parkietów. Mam nadzieję, że ci, którzy zostaną wybrani (a pewnie tacy będą) udźwigną tę odpowiedzialność i będą w stanie zrobić coś nie tylko dla siebie, ale i dla ludzi.
Olga Rybicka
TVP Katowice