FELIETON: Reformy, które wyniszczą niższe ligi

30.06.2014
W ostatnim czasie trochę ożyła dyskusja o centralnej II lidze. Pisałem już rok temu, że uważam tę reformę za dużo groźniejszą niż majstrowanie przy ekstraklasie. Szczęście w nieszczęściu: wykańczanymi raczej nie będą nasze kluby.
Już II liga wschodnio-zachodnia była przez wiele osób działających w śląskich klubach krytykowana. To blokowało rywalizację w III lidze śląsko-opolskiej. Kluby wiedziały, że na wyjazdy do Gdyni czy Kołobrzegu stać tylko jedną, góra dwie drużyny w stawce i dziwnym trafem ta drużyna zawsze awansowała. Tak było z ROW-em, Zdzieszowicami, Odrą Opole, Rozwojem, Radzionkowem. Dziwnym trafem przez parę lat istnienia nikt nie awansował do II ligi siłą rozpędu. Tzn. nie planował, nie stać go na to, ale tak po prostu wygrał ligę. Zawsze zgodnie z planem.

Zamiast te cienko przędące kluby ratować, PZPN poszedł dobijać. Dla podnoszenia prestiżu rozgrywek zrobił centralną II ligę. Odległości zamiast się zmniejszyć, miały się jeszcze – nieznacznie, bo nieznacznie, ale jednak – zwiększyć.

Podnoszenie prestiżu to jest ulubione zadanie nowej ekipy PZPN. Pierwsze, co mówiła przed rozpoczęciem działania to była poprawa wizerunku. I to hula znakomicie. Jeszcze nic nie zrobili, minęły dwa miesiące, a już była niesamowita zmiana. Podnoszenie prestiżu to drugi konik. Według mnie prestiż najbardziej podnosi poziom. Liga Mistrzów nie jest prestiżowa dlatego, że obejmuje całą Europę, ale dlatego, że rewelacyjnie grają tam w piłkę. Gdyby grały słabe kluby z całej Europy, to nikt by na nią nie zwracał uwagi, a fazą grupową Torpedo Kutaisi, Marek Dupnica, FK Hafnarfjoerdur i AS Nancy nikt by się nie interesował. Chodzi o poziom, nie o zasięg.

Czy poziom podniesie się, gdy jest walka o przetrwanie? Gdy kluby np. zamiast inwestować w młodzież nie będą musiały oszczędzać na paliwo, hotele itd.? Ligi siatkarskie zamykają się, by kluby nie musiały walczyć o przetrwanie i mogły spokojnie budować drużyny w trosce o poziom ligi, czego nie pochwalam, bo bez przesady, ale jednak jakoś rozumiem. A tutaj zabija się kolejne kluby dla jakiegoś dziwnie rozumianego prestiżu.

Mówię dziwnie rozumianego, bo patrzę na skład II ligi i wydaje mi się, że i dla kibiców i dla piłkarzy w przyszłym sezonie bardziej prestiżowy będzie skład III ligi śląsko-opolskiej. Patrząc z perspektywy np. Zagłębia Sosnowiec. Będzie rywalizowało np. z Wisłą Puławy, Legionovią, Okocimskim Brzesko, Puszczą Niepołomice i Błękitnymi Stargard Szczeciński. Mecze prestiżowe, że aż się całe miasto wyludni. Tymczasem przeżywająca dramat spadku do III ligi Polonia Bytom zagra mecz przyjaźni z Odrą Opole, mecz nieprzyjaźni z Szombierkami Bytom, do tego budzące emocje starcia z rezerwami Piasta, Górnika i Ruchu czy ekipami takimi, jak BKS lub GKS Jastrzębie, które wywołują jakiekolwiek skojarzenie. Nikomu się z niczym nie kojarzy Legionovia. Z perspektywy kibica, ciekawsza od II ligi będzie III.

Trzymając się jednak argumentów stricte finansowych. „Prorządowe“ portale piszą, że jak cię nie stać na drożdżówkę, to powinieneś kupić kajzerkę. A ja myślę, że jest jakaś granica w sporcie, gdzie chłodne, kapitalistyczne podejście trzeba odrzucić. Nazewnictwo lig bierzemy z Anglii, rozwiązania z Niemiec. Czemu podpatrujemy ich tylko w tym, a nie np. w infrastrukturze młodzieżowej czy nakładach na akademie? Myślicie, że prestiż ligi angielskiej i niemieckiej zbudowały nazywanie trzeciej ligi pierwszą, a czwartej drugą czy robienie trzech centralnych lig?

Pierwsza i druga liga muszą być centralne i tam powinien funkcjonować wojujący kapitalizm. Nie masz kasy, nie masz infrastruktury – do widzenia. Kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi. To są najlepsze kluby w Polsce, których zadaniem jest zrobienie wyniku. One grają po to, by być jak najwyżej w tabeli.

Dla odpowiedniej równowagi ekosystemu w Polsce muszą jednak istnieć również kluby, które akceptują swoją pozycję w łańcuchu pokarmowym i działające nie po to, by w perspektywie pięciu lat awansować do ekstraklasy, wygrać mistrzostwo Polski i wejść do Ligi Mistrzów, ale po to, by wychować, wyłapać, wypromować, ograć najzdolniejszych zawodników z regionu i puścić ich do klubów nastawionych na wynik. Przychodzi mi tu do głowy Rozwój Katowice. Sympatyczny klub, który u niewielu ludzi wywołuje negatywne emocje, ale też o niewielu można powiedzieć, że są jego fanatykami. „Rozwój? Lubię“ a nie „Rozwój? Oddałbym całe życie swe!“. Kluby takie jak Rozwój są niezbędne dla dobrego poziomu piłki nożnej w Polsce. Tu jest czas i cierpliwość, akceptacja drugiej pozycji w swoim mieście i chęć zrobienia czegoś dobrego dla społeczności. II liga to odpowiedni poziom na mieszanie się wynikowców i producentów. Gdzieś powinno być w polskich rozgrywkach miejsce, gdzie można grać na względnie dobrym poziomie, ale nie przejmować się każdego dnia walką o przetrwanie. Tymczasem w następnych latach szykuje się reforma III ligi, która zamiast dwóch województw będzie się składać z czterech. Powodzenia. Idziemy w kierunku Anglii tylko w dużo większym kraju i z dużo mniejszymi pieniędzmi.

Jedyne pocieszenie jest takie, że w tym roku kolejny raz okazało się, że południe jest w Polsce najmocniejsze i dla naszych klubów wyjazdy będą krótsze, niż przy podziale na dwie grupy. Pierwsze ofiary reformy łatwo wskazać – to te rodzynki Pomorza Zachodniego – Błękitni Stargard Szczeciński i Kotwica Kołobrzeg, które raz na dwa tygodnie będą musiały przemierzać całą Polskę tam i z powrotem. Ile miesięcy wytrzymają, zanim padną, a zdolna kołobrzeska i stargardzka młodzież będzie musiała ruszać w Polskę, bo w ich regionie nie będzie dla nich miejsca?


Michał Trela
Autor jest dziennikarzem „Przeglądu Sportowego“
Więcej jego tekstów znajdziesz na michaltrela.blog.pl
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również