FELIETON: Presja dobija Niebieskich? Presja to może być w Lidze Mistrzów, ale nie w Ostrowie…

26.09.2014
Od bohatera do zera… W niespełna miesiąc. Jeszcze nie minęło trzydzieści dni od chwili, kiedy wszyscy (przyznaję – ja też) zachwycali się występami Ruchu w eliminacjach Ligi Europy. Zespół trenera Kociana był o krok od fazy grupowej i choć w lidze radził sobie średnio (żeby nie powiedzieć kiepsko), to przecież te straty można było odrobić, a puchary to puchary…
Dziś po pucharach zostało zaledwie wspomnienie, a dodatkowo za Niebieskimi naprawdę koszmarny tydzień…  Porażka z GKS-m Bełchatów (czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa), a potem kompromitacja w Ostrowie – trzecioligowiec wybił chorzowianom z głowy marzenia o występach na Stadionie Narodowym… Chorzowianom grającym w najsilniejszym składzie!

Nie ma co, trener Kocian pierwszy rok pracy przy Cichej świętuje w okolicznościach dalekich od przyjemnych. Co stało się z jego zespołem? Szczerze? Myślę, że nic. A dokładnie – nic specjalnego. Skoro potężna i mocna kadrowo Legia nie radziła sobie na dwóch frontach, to jak mógł poradzić sobie Ruch, gdzie nie dość, że nie ma tak szerokiej ławki, to jeszcze kluczowi dla zespołu zawodnicy nie należą do – mówiąc delikatnie – najmłodszych? Być może musiał przyjść taki moment, taka zadyszka…

Ale żadna zadyszka, żadne zmęczenie nie tłumaczy porażki z trzecioligowcem – powiedzmy to otwarcie. Gdyby trener Kocian dał odpocząć swoim liderom, wysyłając do Ostrowa młodzież, można by (choć ja osobiście jestem zajadłym wrogiem lekceważenia rozgrywek pucharowych) to zrozumieć. A tak ani odpoczynku, ani awansu…

A jak całą sytuację tłumaczą w Chorzowie? Presją. Presją w lidze. Bo zanim punkty z Cichej wywiózł beniaminek z Bełchatowa, Niebiescy w dwóch meczach stracili zwycięstwa w końcowych minutach… I to im siedzi w głowach podobno.  W czyich? Bo chyba nie w głowach gości, którzy mają w sumie osiem milionów meczów w ekstraklasie i którzy choćby w tym sezonie zagrali kilka spotkań o naprawdę dużą stawkę… Jakoś mnie ta presja nie przekonuje.

A może w Chorzowie jest za dobrze? Bo klub od lat miał problemy z utrzymaniem płynności finansowej, a teraz podobno płacą na bieżąco… Może piłkarze nie potrafią się odnaleźć w tej nowej, nieznanej przy Cichej rzeczywistości…

Puchar Polski przepadł i tego cofnąć się nie da. Trudno, trzeba szybko przegrupować siły i skupić się na tym, co można jeszcze uratować – na lidze. A może taki cios prosto w szczękę będzie tym jakże potrzebnym impulsem, takim zwrotem…  Może ten blamaż pomoże wyzwolić nową motywację, taką fajną, sportową złość.

W tym całym nieszczęściu Ruch ma jednak szczęście. Pomocną dłoń do Niebieskich wyciąga bowiem ekstraklasowy terminarz – najbliższy mecz chorzowianie rozegrają z bydgoskim Zawiszą, absolutnie najgorszą drużyną w lidze… Lepszej okazji do przełamania nie można sobie wymarzyć…


Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
 
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również