FELIETON: Nasze kluby nie do zdarcia

02.06.2014
Jak co roku śląskim klubom miało być w tym sezonie bardzo ciężko. Bo pieniądze, perspektywy i gotowe stadiony są gdzie indziej, najlepsi zawodnicy odeszli itd. Znacie dobrze te śpiewki. Nie dość, że wszyscy przetrwali to jeszcze zagrali bardzo dobrze. Nasze drużyny nie do zdarcia.
Oddajmy Ruchowi, co niebieskie. Do sezonu przystępował z olbrzymim kacem moralnym po roku poprzednim. W końcu spadł z ligi, a ruchy kadrowe raczej nie powalały. Trener Jacek Zieliński, który naprawdę do Chorzowa nie pasował miał ten zespół latem poukładać, ale tego nie zrobił. Po początku sezonu nadal wydawało się, że Ruch będzie do końca dramatycznie bronił się przed spadkiem. Tymczasem trzeci raz w ciągu ostatnich pięciu lat awansował do europejskich pucharów, co przy sytuacji klubu jest mistrzostwem świata. Największa polska drużyna XXI wieku – Wisła Kraków – w tym czasie w pucharach grała tylko dwukrotnie. Częściej od Ruchu wypuszczamy do Europy tylko Legię i Lecha. Tak, trzecie miejsce dla Niebieskich znów jest niespodzianką, choć właściwie patrząc na tabelę ostatnich lat nie powinno. Ruch znalazł jakiś niesamowity sposób zajmowania miejsca na podium wbrew wszelkiej logice.

A Górnik Zabrze? Z jednej strony rozczarowanie, bo po 21 kolejkach było drugie miejsce, a jeszcze wczoraj była szansa na podium. Zamiast tego jest miejsce szóste, ale też nie dramatyzujmy. Klub, z którego co roku dochodzi więcej informacji złych niż dobrych, który rok temu miał tak dramatyczną wiosnę, pozbierał się, wypromował kolejnych zawodników, selekcjonera, mieszał w czołówce. Ja postawę Górnika traktuję jako pozytywne zaskoczenie, bo ustabilizowanie tego zespołu na piątym-szóstym miejscu w lidze któryś rok z rzędu też jest cokolwiek z punktu widzenia ekonomicznego nielogiczne. Choć dalej mam w głowie, co by było gdyby nie czas Ryszarda Wieczorka...

Bielszczanie również osiągnęli sukces na miarę swoich możliwości, bo dziesiąty wynik w Polsce to najlepszy rezultat w historii klubu. Podbeskidzie od dnia, w którym uzyskało awans słyszy, że teraz to już na pewno spadnie i nie ma szans, żeby się wyratowało. Ratuje się zawsze, a teraz nawet względnie spokojnie. A pamiętamy, że cały sezon grali bez napastnika i jeszcze w marcu nikt by nie powiedział, że ogląda właśnie najlepszy sezon Podbeskidzia w historii. Bielszczanie również zagrali ponad stan.

Gliwiczanie – tutaj będzie najwięcej kontrowersji – również zrobili swoje. To, że w Piaście nie są specjalnie zadowoleni po tym sezonie, jest raczej kwestią ich braku trzeźwego spojrzenia na swą drużynę. Ja Piasta chwalę, bo wiadomo było, że w najbliższym dziesięcioleciu Piast pewnie ani razu nie awansuje znów do pucharów, ale zadaniem na drugi sezon po awansie, przy bardzo przeciętnej kadrze, musi być dla takiej drużyny utrzymanie w lidze. Piast w wielu momentach sezonu robił wiele, by powtórzyć swoje błędy sprzed paru lat i znów po dobrym pierwszym sezonie pożegnać się z ligą, ale ostatecznie ich nie popełnił i całą naszą czwórkę można już uznać za względnie stabilnych ligowców.

Oczywiście wiem, jakie te kluby mają stadiony, ile pieniędzy i jak są zarządzane. Spodziewam się, że pod koniec lata znów wszyscy będą przekonywać, że cała czwórka będzie grać w grupie spadkowej i może faktycznie na dłuższą metę nie uda się ekonomii oszukać. Ten rok pokazał jednak, że nasze kluby są specjalistami w walce z przeciwnościami i zafundowały nam wszystkim dobry rok. Brawo!


Michał Trela
Autor jest dziennikarzem „Przeglądu Sportowego”
Więcej jego tekstów znajdziesz na michaltrela.blog.pl

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również