Eksperci: Do szatni Ruchu Chorzów trzeba wrzucić mały granat
05.09.2012
Jego zdaniem, trzeba zacząć reagować. - Sytuacja jest już - delikatnie określając - podbramkowa. Pamiętam, że gdy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski, a naszym trenerem był nieżyjący już Leszek Jezierski, to gdy drużynie szło, w szatni leciała ta sama muzyka, niczego nie zmienialiśmy, musieliśmy nawet chodzić tak samo ubrani. I odwrotnie - jak nie szło, to zmienialiśmy muzykę, ubiór, wszystko - wspomina z uśmiechem.
Były znakomity napastnik Ruchu uważa, że w obecnej drużynie nie ma woli walki. - Brakuje mi tej wielkiej determinacji w grze zespołu. Oglądając Premier League, widzę chłopaków, którzy mają po 17 lat i walczą bez kompleksów, zasuwają aż miło. Dlatego ten granat to tylko symboliczne nawiązanie do tego, co powinno się dziać w szatni po kilku porażkach. Chodziło mi o to, by ruszyć chłopaków, bo na razie tylko czytam ich wypowiedzi, że gra jest coraz lepsza, że światełko w tunelu już się pokazało, że znów pechowo przegrali mecz, choć nie byli gorsi od przeciwników, bo gdyby wykorzystali swoje sytuacje to... - wylicza wytłumaczenia.
- Piłkarze są non stop pod pressingiem, jadąc na wyjazd mówią, że jadą na wojnę, którą bez względu na okoliczności muszą wygrać. Tego u piłkarzy Ruchu, w końcu drugiej drużyny kraju, nie widziałem we Wrocławiu i marna dla nich pociecha, że Śląsk był równie słaby. Bo Śląsk w tym meczu zainkasował pełną pulę, ma na koncie już sześć punktów i dobrą pozycję wyjściową w tabeli. Tymczasem Ruch jest na szarym końcu - zauważa Kazimierz Węgrzyn, były reprezentant Polski.
- Nawiążę znów do sezonu, w którym zdobywaliśmy 13. mistrzostwo dla Ruchu. Po trzech pierwszych meczach mieliśmy na koncie jeden punkt, a na mecie byliśmy najlepsi. Dlatego wierzę, że wszystko, co najlepsze, jeszcze przed "Niebieskimi". Tylko, że zacząć punktować trzeba już teraz, bo margines błędu jest już niewielki - kończy Małnowicz.
Były znakomity napastnik Ruchu uważa, że w obecnej drużynie nie ma woli walki. - Brakuje mi tej wielkiej determinacji w grze zespołu. Oglądając Premier League, widzę chłopaków, którzy mają po 17 lat i walczą bez kompleksów, zasuwają aż miło. Dlatego ten granat to tylko symboliczne nawiązanie do tego, co powinno się dziać w szatni po kilku porażkach. Chodziło mi o to, by ruszyć chłopaków, bo na razie tylko czytam ich wypowiedzi, że gra jest coraz lepsza, że światełko w tunelu już się pokazało, że znów pechowo przegrali mecz, choć nie byli gorsi od przeciwników, bo gdyby wykorzystali swoje sytuacje to... - wylicza wytłumaczenia.
- Piłkarze są non stop pod pressingiem, jadąc na wyjazd mówią, że jadą na wojnę, którą bez względu na okoliczności muszą wygrać. Tego u piłkarzy Ruchu, w końcu drugiej drużyny kraju, nie widziałem we Wrocławiu i marna dla nich pociecha, że Śląsk był równie słaby. Bo Śląsk w tym meczu zainkasował pełną pulę, ma na koncie już sześć punktów i dobrą pozycję wyjściową w tabeli. Tymczasem Ruch jest na szarym końcu - zauważa Kazimierz Węgrzyn, były reprezentant Polski.
- Nawiążę znów do sezonu, w którym zdobywaliśmy 13. mistrzostwo dla Ruchu. Po trzech pierwszych meczach mieliśmy na koncie jeden punkt, a na mecie byliśmy najlepsi. Dlatego wierzę, że wszystko, co najlepsze, jeszcze przed "Niebieskimi". Tylko, że zacząć punktować trzeba już teraz, bo margines błędu jest już niewielki - kończy Małnowicz.
Polecane
Ekstraklasa